Quilombo dos Palmares – państwo niewolników. Jest to opowieść o niewolnictwie, poszukiwaniu wolności, ucieczce przed kolonialnym prawem. Jest to również pokazanie trudnej historii Brazylii, wymieszania się kultur, ras i odmiennych wizji jej pochodzenia oraz przyszłości.


Pardo

Szacuje się, że nawet 42,6% populacji Brazylii określa się mianem „Pardo”. Pierwszy raz oficjalnie zostało ono użyte w 1950 roku podczas spisu ludności a wynikało to z ankiety przeprowadzonej dziesięć lat wcześniej. Wtedy to pojawił się problem z przypisaniem rasy z którą utożsamiali się ankietowani. Nie widzieli się oni ani jako biała ani czarna ani żółta. Wtedy to zakwalifikowano tych niezdecydowanych jako „pardo” czyli po portugalsku „ryż” – a w Ameryce Łacińskiej ma on brązowy kolor.

Problem z określeniem rasy idealnie wpasowuje się w problemy samookreślenia Brazylii. Na ten miks rasowy złożyli się gospodarze tych ziem, Indianie Ameryki Południowej, ich konkwistadorzy oraz późniejsi koloniści – Portugalczycy, Włosi, Niemcy i Hiszpanie. Do tego należy dorzucić jeszcze wszystkie inne mniejsze grupy narodowe i etniczne oraz bardzo ważny dla tej opowieści czynnik – ludy pochodzące z Afryki.

Początek

22 kwietnia 1500 roku na terenie dzisiejszej Brazylii postawił swoją stopę Pedro Alvares Cabrala, portugalski żeglarz i odkrywca. Zgodnie z traktatem z Tordesillas podpisanym 6 lat wcześniej ziemie te miały należeć do Portugalii.

Traktat z Tordesillas – Wraz z odkryciem przez Kolumba ziem na zachodzie sytuacja polityczna pomiędzy Portugalią i Hiszpanią zaogniła się. Zgodnie ze średniowiecznym prawem i tradycją każdy nowo odkryty teren stawał się własnością danego państwa w momencie legalizacji przez papieża. Tam też udali się Hiszpanie w 1493 roku. Trzeciego maja tegoż roku nowe ziemie zostały przyznane Hiszpanii na mocy bulii „Inter caetera”. Wyznaczono również swego rodzaju linię, oddzielającą nowe ziemie jednego państwa od drugiego. Rok później zostały wprowadzone poprawki ustalające przebieg granicy na około 1184 mil na zachód od Wysp Zielonego Przylądka. Co ciekawe, w tym traktacie przyznano Portugalii ziemie odkryte przez Cabralę w 1500 co jest jednym z argumentów, że wiedziano o istnieniu Ameryki Południowej jeszcze przed jej oficjalnym odkryciem.Quilombo

O przyszłości Brazylii mogło świadczyć zachowanie jej odkrywcy. Cabrala zostawił tam dwóch skazańców, którzy mieli z jednej strony dbać o kontakty z tubylcami a z drugiej… mieszać z nimi. Tak w XVI ale i XX wieku wyglądała polityka kolonialna Portugalii, bardzo odmienna od zachowań pozostałych krajów z zamorskimi posiadłościami np. Hiszpanii i Niemiec. Rok później pojawili się pierwsi koloniści, biedota oraz szlachta. Ta druga otrzymywała za zasługi ziemie (capitanias). W 1554 roku kraj został podzielony na piętnaście dziedzicznych „prowincji”, utrwalający feudalny charakter kolonii.

Ręce do pracy

Od samego początku rozpoczęła się intensywna eksploatacja zasobów nowych ziem – głównie drewna. Dość szybko na wykarczowanych terenach zaczęły powstawać plantacje trzciny cukrowej. Bogaci panowie na samym początku wykorzystywali za robotników lokalnych mieszkańców, jednak ich brak odporności na przywleczone choroby oraz mała wytrzymałość (oraz sprawna chrystianizacja) szybko spowodowały, że pojawiło się zapotrzebowanie na niewolników z Afryki. Pierwsi z nich pojawili się w Brazylii już w latach trzydziestych XVI wieku. Wyłapywani przez łowców i sprzedawani na targach trafiali pod pokłady płynących na zachód okrętów. Ofiarami padały często całe wioski, dlatego w niewolniczej doli obok siebie siedzieli rolnicy z elitami wioskowymi, zdarzało się nawet, że ze swoimi królami. Podróż przez Atlantyk w XVI wieku zajmowała od jednego do nawet dwóch miesięcy i była ogromnie wyczerpująca. Stłoczeni pod pokładem ludzie chorowali i umierali – było to wliczone w „koszt dostawy”. Szacuje się, że około 20% niewolników umierało na oceanie. W pierwszym wieku bytności Portugalczyków na terenach dzisiejszej Brazylii zostało tak dostarczone około 70 000 ludzi.


Przeczytaj również „Król, piraci i kawa” historię kawy, śmiałka który okradł króla oraz drugiego, który zrobił świetny interes na swojej odwadze.


W las!

Quilombo

Nie będzie to niczym odkrywczym jak napiszę, że niewolnicy niespecjalnie byli zadowoleni z zaplanowanego dla nich losu. Wielu wykorzystywało ukształtowanie terenu, bliskość dżungli oraz niezbyt dużą liczbę Portugalczyków i uciekało z plantacji. Oczywiście organizowano pościgi lecz umówmy się, szansa na złapanie była mała. Zbiegli niewolnicy zakładali na niedostępnych terenach, z dala od cywilizacji, własne wioski – Quilombo. Potrafiły liczyć od kilkudziesięciu mieszkańców do nawet kilku tysięcy. Warto dodać, że z biegiem czasu społeczność takich wiosek mieszała się z lokalnymi Indianami oraz białą biedotą i uciekinierami, żydami, muzułmanami czy hindusi. Były to miejsca schronienia dla wszystkich, którzy byli uciskani lub uciekali przed kolonialnym surowym prawem.

Przeczytaj również o brazylijskich fawelach, współczesnych quilombos, Linkowskaz – „Miasto Boga”

Najsłynniejszą osadą było Quilombo dos Palmares. Założona została około 1605 roku w górzystym terenie w dzisiejszej prowincji Alagoas. Szybko się rozwinęła i u szczytu swojej potęgi skupiała nawet 30 000 ludzi (główna osada oraz wioski dookoła). Własnoręcznie uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta i wytwarzali najróżniejsze dobra – którymi później handlowali z niektórymi Portugalczykami, głównie wymieniając się na broń. Posiadali również uzbrojonych ludzi pilnujących bezpieczeństwa oraz kultywowali obrzędy religijne. Stanowili pełnoprawne minipaństwo, kraj niewolników. Łączyli również swoje prawa i obrzędy z lokalnymi religiami tworząc niepowtarzalny miks.

Zumba i Zumbi

Pomimo tego, że Palmares było kierowane przez radę przywódców okolicznych wioseczek to nadrzędną rolę sprawował Ganga Zumba, wódz największej osady Cerro dos Macacos. Wiadomości o jego pochodzeniu są trudne do potwierdzenia. Historycy przypisują mu królewską krew, jego matką miała być księżniczka Aqualtune, córka nieznanego króla Kongo. W bitwie pod Mbwila Portugalczycy pokonali wojska afrykańczyków i wzięli do niewoli 95 członków rodu oraz 400 szlachetnie urodzonych. Ganga mógł być wśród nich. Wykształceni niewolnicy byli o wiele cenniejsi od zwykłych robotników dlatego wielu z nich dotarło do Brazylii i zostali zarządcami na plantacjach. Jednak ci sami ludzie mieli jeszcze większe trudności z pogodzeniem się z utratą wolności i pozycji.

W 1670 roku już król Zumba miał się całkiem dobrze, posiadał pałac, trzy żony, straż, ministrów. Jednak cały czas istniało zagrożenie ze strony Portugalczyków. Władca zdecydował się na podpisanie układu pokojowego z dawnymi panami. Na mocy ustaleń Palmares miało zostać opuszczone a mieszkańcy przesiedleni. Większość z nich zachowałaby jednak wolność a niektórzy nawet nadania ziemi. Nie spodobało się to jednak „młodym wilczkom”.

Zumbi był jego bratankiem i rządził w sąsiedniej wiosce. Urodził się w Palmares w 1655 roku został jednak uprowadzony podczas którejś z karnych wypraw. Trafił pod opiekę księdza António Melo, który go ochrzcił, nadał imię Franciszek i wyedukował. Młodzieniec zdawał sobie sprawę ze swojego pochodzenia i w wieku 15 lat uciekł. Powrócił do Palmares gdzie szybko zdobył sławę jako mądry wódz i odważny wojownik. W 1678 roku przeciwstawił się wujowi i najprawdopodobniej go otruł, przejmując władzę i zrywając traktat pokojowy z Portugalczykami.


Przeczytaj również „Miasto Boga”, o południowoamerykańskich fawelach, dzikich dzielnicach biedy, do których jeszcze niedawno bała się wchodzić policja a które teraz zaczynają pełnić rolę atrakcji turystycznych.


Z armatą w dżunglę

Nowy władca miał również odmienne podejście do prowadzenia walki. O ile jego wuj skutecznie bronił Palmares przed trzydziestoma próbami jego zdobycia o tyle Zumbi postanowił kąsać. Przeorganizował całe państwo tworząc z niego dobrze działającą machinę. Ćwiczył żołnierzy i napadał na plantacje – niszcząc je i uwalniając niewolników. O ile wioska niewolników była drzazgą w oku Portugalii to ich ataki stały się ogromną belką tkwiącą w oczodole. Rozkazy z Europy były jednoznaczne – definitywnie rozwiązać ten problem.

Na czele wyprawy stanął Domingos Jorge Velho, zasłużony odkrywca i równie słynny awanturnik. Miał on na pieńku z nowym królem niewolników, dwa lata wcześniej jego oddział został rozbity przez wojowników Zumbiego. Była to ogromna plama na honorze białego konkwistadora.

Tym razem jednak miało być inaczej. Wyprawa karna liczyła sobie ponad sześć tysięcy ludzi, dodatkowo wyposażona w artylerię. Wioska broniła się ale liczne pożary doprowadziły do jej zdobycia.Król został ranny i musiał uciekać. Zdradzony przez jednego ze swoich towarzyszy trafił w ręce Portugalczyków a ci nie byli dla niego łaskawi.

22 listopada 1695 roku Zumbi został ścięty. Jego głowa została wystawiona na placu miasteczka Recife – ku przestrodze oraz dla informacji, że wcale nie był nieśmiertelny.

Dziedzictwo

Quilombo

Ganga Zumba, Zumbi i ich królestwo nie są jedynymi przejawami buntu niewolników. W późniejszym czasie powstawały kolejne osady uciekinierów. Ci, którzy przeżyli atak na wioskę i nie trafili do niewoli wycofali się w jeszcze bardziej nieznane tereny zakładając kolejne osady. W XVIII wieku powstało silne i sprawnie zarządzane quilombo kierowane przez kobietę, Teresę de Benguela. Jedno jest pewne – miasta wyrzutków, osady niewolników stały się jednym z fundamentów świadomości Afrobrazylijczyków.

Brazylia była ostatnim krajem w Ameryce Łacińskiej który zniósł niewolnictwo (1888 rok). Quilombo, samba, capoeira były przez wieki nośnikiem opowieści o ciężkim losie ludzi mieszkających w tej byłej kolonii Portugalii.

Co ciekawe kolonia stała się również stolicą macierzy. W 1807 roku Portugalia została zajęta przez Francję i król Jan VI wraz z rodziną i dworem uciekli do Ameryki Południowej tworząc Zjednoczone Królestwo Portugalii, Brazylii i Algarve. Dwór rezydował w Rio de Janeiro. Rodzina królewska wróciła do Europy 14 lat później.

Jeszcze na początku XX wieku Brazylia wstydziła się swoich niewolniczych korzeni. Getúlio Dornelles Vargas, prezydent a potem dyktator nakazał niszczenie i tak bardzo skromnych źródeł wskazujących na to, że Brazylia była krajem ludzi pozbawionych wolności.

Jednak nie udało się zniszczyć historii poprzednich wieków, ludzie są świadomi swojego pochodzenia, coraz częściej z dumą określają się jako „pardo” i podkreślają, że to właśnie dzięki takim ludziom jak Zumbi są wolni, że zniesienie niewolnictwa nie było aktem łaski elit a poświęcenia tysięcy ludzi. Quilombo Quilombo

Zostaw po sobie ślad!