photo-1421338443272-0dde2463976a

 

Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety (Wpis gościnny)

 

Czasami przypadkowe wybory są całkiem trafne. Tak też było z „Pamiętnikiem z mrówkoszczelnej kasety”. Po przeczytaniu książki Marka Helprina zdecydowanie mogę uznać ją za udany zakup.

„Mówcie mi Oscar Progresso. Zresztą mówcie mi jak chcecie, wcale nie nazywam się Oscar Progresso…. Oto macie w rękach kronikę mojej porażki i izolacji opowiedzianą poprzez zwycięstwo oraz kronikę moich zwycięstw opowiedzianą poprzez porażkę i izolację – czyli tak naprawdę kronikę samotności. Moje życie nie było proste, ale panuję nad opowieścią.”

pamietnikHistoria Oscara Progresso wciąga przez swoją nietuzinkowość. Główny bohater swoimi przeżyciami mógłby swobodnie obdzielić kilka osób i jeszcze by zostało. Walka na wojnie, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, obrabowanie banku, wielkie uczucia i jeszcze większe rozczarowania to jak najbardziej wystarczająco barwny materiał na interesującą opowieść.

Wątkiem przewijającym się przez książkę, a jednocześnie motywem przewodnim całej historii jest kawa. Znienawidzony przez Oscara napój, a może bardziej jego zacięta, konsekwentna i niestety bezskuteczna walka z tą szatańską substancją ma niejednokrotnie decydujący wpływ na jego losy. Niechęć do kawy i do stanu jaki wywołuje jej spożywanie sprawia, że bohater wydaje się nieco ekscentryczny, ale przez to także zyskuje na wyrazistości.

„Kapłan wudu i wszystkie jego proszki to nic w porównaniu z espresso, cappuccino i mokką, kawa jest silniejsza niż wszystkie religie świata razem wzięte, może nawet silniejsze niż ludzka dusza. Ludzie nawet nie umieją jeść bez kawy. Nie umieją się bez niej obudzić. Wielu nie umie bez niej zasnąć. Piją ją ludzie na całym świecie, piją ślepo, piją miliony filiżanek, setki milionów, miliardy I muszą ją pić, wydaje im się, że nie mogą bez niej żyć, a przecież to nie jest pożywienie, woda ani tlen.”

Brak chronologii kolejnych rozdziałów nie wprowadza chaosu i absolutnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, powoduje, że podróż w czasie, którą odbywamy wraz z bohaterem staje się ciekawsza i wymaga od czytającego nieco wysiłku, aby poskładać poszczególne elementy w całość.

„Spisywanie wspomnień jest jak łowienie ryb. Zarzucamy wędkę, a gdy czujemy szarpnięcie, wyciągamy ją, lecz nigdy nie wiadomo co złapało się na haczyk….”

Helprin jest mistrzem niepowtarzalnych i zaskakujących skojarzeń, które są niewątpliwym atutem książki. Któż inny wpadłby na porównanie miast na linii brzegowej Brazylii do żarówek zawieszonych na tarasie nadmorskiej restauracji, a gwałtowność zmian pór roku w swoim rodzinnym kraju do strzałów z dubeltówki. Zachwycające jest bogactwo języka i łatwość z jaką autor nim operuje. Wszystko to sprawia, że całość czyta się z przyjemnością, co nie znaczy, że lekko i łatwo.

książka 017

Zanurzenie się w tę opowieść to także doświadczanie całkowicie skrajnych emocji. Autor żongluje uczuciami– w jednym akapicie rozbawia do łez, by za chwilę wprowadzić w zadumę i zatrzymać na chwilę czytelnika, by uchwycił głębszą myśl.

Trudno opisem fabuły, czy osobowości głównego bohatera oddać specyficzny klimat jaki stworzył Helprin w swojej powieści. Może chwilami książka jest zbyt melancholijna i ckliwa, może momentami razić co wrażliwsze osoby swoim specyficznym i dosadnym humorem, ale na pewno warta przeczytania. Żadna z tych cech nie odbiera jej magnetyzmu przyciągającego z każdym kolejnym rozdziałem.  Jeśli przypadnie do gustu będzie kusiła, by sięgnąć po nią raz jeszcze za jakiś czas…

 

L’eau calme

 


Pierwszy gościnny wpis na stronie, bardzo dziękuję L’ean calme za zachęcenie do książki i oczywiście namawiam do kolejnych.

Książka idealnie wpasowuje się do nurtu kawowego poruszonego wcześniej w zaskakującej historii sadzonek kawowca, nazywanych „matką milionów”. Zapraszam do przeczytania „Król, piraci i kawa”.

A jeśli kogoś zainteresowała książka do tego stopnia, że zapragnie zakupić ją na własność to tutaj można upolować najlepszą ofertę – Kup „Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety”


Zostaw po sobie ślad!