Przed wejściem do środka, każda wizytująca osoba informowana jest o tym, że jeśli zostaniesz zatrzymany przez więźnia jako zakładnik to władze stanowe nie będą negocjować twojego uwolnienia. Zrobione zostanie wszystko, aby doprowadzić do uratowania, ale nie będzie żadnych układów. Po takim przywitaniu zapraszam do jednego z najsłynniejszych więzień w USA, San Quentin.


Więzienie zostało wybudowane w 1852 roku rękami jego przyszłych mieszkańców. Rząd Stanów Zjednoczonych przeznaczył dla 30 więźniów barkę „The Warban” (która oficjalnie jest pierwszym więzieniem w Kalifornii), na której mieszkali do czasu zakończenia budowy. Ta trwała do 1854, zespół budowlańców zdążył się powiększyć do 68 osób. Zostali oni przeniesieni z barki do cel i San Quentin rozpoczęło swoją karierę w przetrzymywaniu ludzi. Jest to najstarsze działające więzienie w stanie, znajdujące się na północ od San Francisco na półwyspie nad zatoką o tej samej nazwie. Początkowo był to ośrodek koedukacyjny – dopiero w 1932 roku kobiety zostały przeniesione do oddzielnego więzienia w Tehachapi. Więzienie mieści się na powierzchni 1,11 km² i podzielone jest na bloki o uroczych nazwach „Mały Wietnam”, „Dolina Śmierci” czy „Rafa Koralowa”. Znajduje się tam oddział o zaostrzonym rygorze oraz miejsca straceń. Zbudowane zostało z myślą o 3000 osadzonych, jednak szybko zostały przekroczone normy. W ciągu dwudziestu lat w Kalifornii przybyło pięćset procent osadzonych, 80% z nich to Latynosi i czarni.

Przekraczając mury

Każdy nowy przekraczając bramę widzi więźniów na spacerniaku a Ci, oceniają go. Nie są więźniami – są transportem, nie są również numerami na ich ubraniach, liczy się kolor skóry. Maszerują skuci w nogach i rękach, szurając papierowymi uniformami. Papier szybko się zedrze podczas ucieczki, na golasa trochę niestosownie…

„Przyjmuję do wiadomości, że więzienie San Quentin to placówka o maksymalnym rygorze bezpieczeństwa, i oświadczam, że wchodzę na jego teren na własną odpowiedzialność. Zostałem poinformowany, że nie zostanie mi przydzielona uzbrojona eskorta. Rozumiem też, że w przypadku zatrzymania mnie przez więźnia lub grupę więźniów jako zakładnika władze stanu Kalifornia nie będą prowadzić z nimi jakichkolwiek negocjacji”.

Każdy nowy zostaje skierowany na rewizję i wydanie więziennych ubrań. Następnie udaje się do bloku przejściowego. Będzie tam 3 miesiące, pod czujnym okiem strażników, którzy zbudują mu jego profil więzienny. Wyłapywane będą tatuaże oznaczające przynależność, poziom agresji, cechy przywódcze – wszystko co w dalszym życiu za kratkami może być istotne.

linkowskaz nie
„San Quentin Prison” by Jitze Couperus

Przeczytaj również „Miasto Boga”, o południowoamerykańskich fawelach, dzikich dzielnicach biedy, do których jeszcze niedawno bała się wchodzić policja a które teraz zaczynają pełnić rolę atrakcji turystycznych.


Broń

Co może zaskakiwać, strażnicy nie są uzbrojeni. Ludzie znajdujący się wewnątrz zakładu nie noszą ze sobą broni palnej. Prawda jest taka, że gdyby doszło do zagrożenia strażnik ma niewielkie szanse w walce z grupą więźniów – dlatego postawiono na jego ucieczkę i nie dozbrajanie przeciwnika. Uzbrojeni za to są strażnicy na wieżach. Cały czas pilnują terenu, trzymając gotową do strzału broń snajperską. Po dwóch buntach więziennych została wprowadzona zasada, że więźniowie, gdy tylko usłyszą sygnał ostrzegawczy mają paść na ziemię z wyciągniętymi rękami. Jeśli któryś się do tego nie zastosuje – zginie. Nie zmienia to faktu, że broń jest obecna wśród więźniów. Ich kreatywność jest pod tym względem bardzo duża. Wystarczy ułamana szczoteczka do zębów, kawałek metalu lub dobrze przygotowany papier – za moment staje się to niebezpieczną bronią, schowaną i czekającą na sposobność lub rozkaz z góry.

Kodeks

Istnieje coś takiego jak więzienny kodeks. Niepisane zasady, których przestrzega każdy z osadzonych a władze akceptują. Zostały stworzone przez więźniów a oni przecież najlepiej wiedzą, jak się zachowywać aby przeżyć. Często dochodzi do tego, że strażnicy sami podsuwają nowego doświadczonym „pensjonariuszom” aby wytłumaczyli mu jak się zachowywać, co można a czego nie. Kilka zasad, których każdy z nich musiał się nauczyć na samym początku. Spacerniak jest podzielony – ławki należą do białych, boisko do czarnych. Podobny teren mają wyznaczeni Azjaci i Latynosi. Na stołówce nie można siadać przy jednym stole z przedstawicielami innej rasy – każda ma swój rewir, Azjaci w rogu, Latynosi pod ścianą. Jeśli ktoś złamie te granice, szybko zostanie pobity, może nawet dźgnięty. Jest to obraza, złamanie paktu. Nikomu nie jest to na rękę. Skrzywdzenie np. białego wymusza na jego braciach konieczność odpowiedzenia atakiem, sprawa honoru. Dlatego sami strażnicy popierają podziały i wspierają edukację – świadomy więzień to mniejsze niebezpieczeństwo dla siebie i innych. Zasady dotyczą całego więziennego życia regulują czas wolny, posiłki, kontakty a nawet kwestii używania naczyń. linkowskaz nie

Blood in, blood out

Podział na rasy nie jest przypadkowy. W więzieniu działa bardzo rozbudowany i sprawny system gangów. Wywodzi się on z życia poza murami i tego, że zazwyczaj każdy, prędzej czy później zostanie schwytany i osadzony. Przywódcy gangów doskonale zdawali sobie z tego sprawę i sami zdecydowali o przeniesieniu przywództwa do środka, aby struktury nie były rozbijane za każdym razem gdy ktoś ważny trafi za kratki. Liczy się sześć głównych gangów, biali mają swoje Bractwo Aryjskie oraz Nazi Lowriders, czarni  Black Guerilla Family, Latynosi to Nuestra Familia oraz Le Eme. Jest jeszcze Asian Boyz (AZN) skupiający Azjatów. Wszystkie gangi zbudowane są na styl wojskowy. W Bractwie Aryjskim działa rada, decydująca o wszystkim, pozostałe skupiają się wśród jednego przywódcy. Rozkaz wydany z góry, jest bezdyskusyjny i nie ma możliwości odmówienia. Jest to jedna z form inicjacji nowych członków. Pojawia się na ich łóżku rozkaz mówiący o dostarczeniu narkotyków, pobiciu lub wyprodukowaniu broni. Nie zna on zleceniodawcy, jednak jest bacznie obserwowany, czy wykona zadanie. Gangi są brutalne w tym względzie – jeśli nie wykonasz rozkazu pożałujesz. Nowi członkowie gangów wnoszą ze sobą przelaną krew – zostają brutalnie pobici przez swoich towarzyszy. Organizacje opuszcza się również w ten sam sposób, tym razem jednak już nie wstaniesz. W tej organizacji zostaje się do końca życia. Dodatkowo, jeśli trafiło się do więzienia i zostało członkiem gangu, to zapewne szybko nie wyjdzie się na wolność. Wykonywanie rozkazów niesie za sobą ryzyko dodania nowych kar, kolejnych lat. Jest ukute powiedzenie, że jeśli trafiło się do więzienia z wyrokiem dożywocia to rzeczywiście zostanie się tam do końca życia. Taka osoba staje się cennym nabytkiem dla gangów – zazwyczaj już jej nie zależy na dobrym sprawowaniu.


Zapraszam do wpisu o historii niewolników w Ameryce Południowej:  „Quilombo dos Palmares – państwo niewolników”


Nie bez wyjścia

Każdemu więźniowi przysługuje prawo do edukacji i programu resocjalizującego. Oferta jest bogata – od szkoły średniej a następnie korespondencyjnych nauk wyższych, poradnię małżeńską po 33 programy „naprawcze”. Działa tam również jedna z najstarszych grup AA w USA, założona w 1941 roku. Niestety statystyki nie są zbyt dobre dla takich inicjatyw – zaledwie około 5% więźniów korzysta z tej oferty. Pozostaje również problem zwolnienia warunkowego. Więźniowie pilnowani są przez prywatne firmy. Strażnicy opłacani są nie przez władze stanowe a przez biznesmenów. Pojawia się tu naturalny konflikt interesów. Im więcej więźniów za kratkami, tym większe rachunki wstawiane Kalifornii. Nikomu nie zależy na wypuszczaniu więźniów. linkowskaz nie

Ucieczki

W historii tego więzienia było wiele prób ucieczki, znaczna część zakończona sukcesem. W początkowych latach funkcjonowania więzienia (1852 – 1877) uciekło z niego 685 osadzonych! Tylko co trzeci został schwytany. Największa próba odbyła się w 1862 roku kiedy to 200 więźniów rzuciło się na strażnika, który właśnie otworzył bramę wpuszczając pracujących poza murami robotników. Większość uciekinierów szybko zrezygnowała, poddając się niedaleko od zabudowań San Quentin. Jednak siedemdziesięciu z nich postanowiło ją kontynuować. Napadli oni na znajdujące się w pobliżu domy, wzięli zakładników i próbowali wyrwać się obławie. W końcowym rozrachunku 26 z nich nigdy nie zostało odnalezionych.

W 1935 roku sześciu zbiegów zakradło się do pokoju strażnika, ogłuszyło go i wzięło jako zakładnika. Udało im się wyjechać poza mury więziennym samochodem. Pościg szybko ich dogonił i zmusił do poddania. W wyniku strzelaniny zginął jeden z osadzonych.

W 1976 roku kilku więźniów próbowało uciec przez wykopany tunel. Ten jednak okazał się zbyt krótki i zanim udało się go poprawić, został wykryty przez strażników.

Do najsłynniejszej ucieczki doszło w 1979 roku. Trzech więźniów zbudowało kajak i na nim odpłynęło poza zasięg broni strażników. Zadowoleni z siebie osadzeni zaczęli machać do zgromadzonych na murach ludzi. Pech chciał, że chwilę później kajak zaczął nabierać wody i zatonął zmuszając mężczyzn do pośpiesznego powrotu na brzeg. Co ciekawe, nie zostali wtedy złapani, udało się to dopiero kilka miesięcy późnej.


Zapraszam do przeczytania o wizji budowy więzienia doskonałego, miejsca gdzie strach zastąpiłby strażnika. O jego próbach realizacji na Kubie i w Polsce. Panoptikon – więzienie doskonałe


Śmierć

Z więzienia można jeszcze wyjść w sposób definitywny – poprzez śmierć. W San Quentin jest 667 więźniów oczekujących na karę śmierci. Ostatni wyrok został wykonany w 2006 roku – poprzez specjalny zastrzyk. W bloku śmierci znajduje się, jedyna taka konstrukcja w USA, komora gazowa. Ostatni skazany, zabity w ten sposób umarł w 1996.

Więźniowie, którzy zmarli na terenie San Quentin w początkowych latach grzebani byli poza murami, na pobliskim pagórku. Został on jednak w 1950 roku zamknięty. Długi czas nagrobki stały tam zapomniane i niszczejące. Więzienie niespecjalnie wiedziało co miało począć z takim miejscem, szczególnie, że nie było dobrze udokumentowanych pochówków (np. tablica „30 ciał”). Po 1950 roku rozpoczęto kremację zmarłych więźniów i rozsypywanie prochów do Zatoki San Francisco. Podobnie zaczęto robić z ludzkimi szczątkami odnalezionymi na terenie dawnego cmentarza.

Ciekawostka

W 2002 roku zespół Metallica nakręcił w więzieniu klip do utworu „St. Anger”. W ramach umowy z władzami, za pozwolenie im na wejście do środka i nakręcenie teledysku zespół przekazał darowiznę w wysokości 10 000$ na ośrodek oraz zagrał darmowy koncert dla więźniów.

Czuję się winny tego, że kategoryzowałem ludzi, może dlatego, że nie chciałem widzieć dusz w takim miejscu. Jednak teraz widzę, że znajduje się tutaj ich bardzo dużo. Kocham was wszystkich, i nie boję się tego powiedzieć.

Wokalista zespołu James Hetfield do zgromadzonych na koncercie więźniów

Źródła

Zostaw po sobie ślad!