Odbijające się od muru pociski skutecznie blokowały jakikolwiek ruch ze strony wręcz przyklejonych do ściany żołnierzy. Z każdego okna i zaułku sypał się na nich grad ołowiu. To, co chwilę temu było spokojną uliczką zamieniło się błyskawicznie w pole bitwy. W podobnej sytuacji byli ich koledzy po drugiej stronie, ci jednak mogli od czasu do czasu odpowiedzieć ogniem, trochę dla zasady, trochę aby nie pozwolić przeciwnikowi podejść zbyt blisko. Na niebie krążyło cały czas ich wsparcie w postaci opancerzonego czarnego helikoptera Bell Huey II, jednak nie miał on jak podejść w ciasnej zabudowie. Dwie próby przyjścia z pomocą zakończyły ściągnięciem na siebie ognia napastników, zmuszając pilota do poderwania maszyny. Mężczyźni nie mieli wyjścia, musieli utrzymać pozycje do momentu, kiedy przez rozjuszoną dzielnicę przebije się ich konwój z pomocą. Jednak misja ratunkowa również nie miała lekkiej przeprawy.


Miasto Boga. Powyższy opis nie jest szybkim streszczeniem wydarzeń z filmu Ridleya Scotta „Helikopter w ogniu” czy wstępem do opisania zasadzki w Afganistanie. Takie potyczki są prawie codziennością dla Batalhão de Operações Policiais Especiais, BOPE, specjalnej jednostki policji w Rio de Janeiro, która za główny cel swoich operacji obiera fawele, dzielnice biedy, jedne z najniebezpieczniejszych miejsc Ameryki. Jednak istnienie faweli, ich charakter i ludzie w nich mieszkający to suma wielu wydarzeń z historii Brazylii, pozytywnych ale i negatywnych. Ukształtowały one całe społeczeństwo Rio, nadając mu niepowtarzalną barwę.

20 000 oszukanych

W 1897 roku rząd Brazylii wysłał karną ekspedycję przeciwko 30 tysiącom osadników, którzy założyli swoją własną społeczność, Canudos. Odrzucali oni zwierzchnictwo rządu, co było głównym powodem interwencji. Skierowane do tłumienia oddziały składały się głównie z wyzwoleńców (niewolnictwo zniesiono w Brazylii w 1888 roku) oraz biedoty. Obiecano im przydział ziemi, po rozprawieniu się z buntownikami. Żołnierze wykonali swoją misję (nawet aż zbyt dobrze), jednak nie otrzymali obiecanej nagrody. Pozostawieni sami sobie zaczęli osiedlać się na wzgórzach otaczających Rio. Tak powstała pierwsza dzielnica biedoty, favela. Z biegiem lat na wzgórzach powstawały kolejne osady, rządzące się nie prawem państwowym, lecz prawem mieszkających w nich ludzi. Sam rząd również nie był zainteresowany uporządkowaniem tych dzielnic, lepiej by mieszkali tam niż przeszkadzali w samym mieście. W latach 40 XX wieku w Brazylii doszło do kryzysu mieszkaniowego. W jego wyniku nastąpiła istna eksplozja populacji w biednych dzielnicach. Ludzie, którzy potracili swoje majątki nie mieli wyjścia i emigrowali na wzgórza, gdzie stawiali prowizoryczne budynki, ich nowe domy. Liczyli, że uda im się szybko odkuć i wrócić do życia na poziomie, jednak większość zostawała tam na całe pokolenia.


Zapraszam do wpisu o historii niewolników w Ameryce Południowej, ich państwie, walce o wolność i echach współczesności:  „Quilombo dos Palmares – państwo niewolników”


But dyktatury

Jednak fawele początkowo nie były tak niebezpiecznym miejscem, jakie znamy ze współczesnych reportaży. Do przełomu lat 60-70 było to miejsce w miarę spokojne, nadal zachowujące pewne cechy wiejskie. Życie płynęło tam w miarę powoli, każdy znał każdego i pomagał sobie na ile mógł. Wszystko jednak zmieniło się wraz z nastaniem dyktatury wojskowej. Rozpoczęło się prześladowanie opozycji i ludzi „niebezpiecznych systemowo”. Do faweli zaczęła ściągać inteligencja, artyści, wszyscy ci, którzy szukali wytchnienia od ciężkiego wojskowego buta. Był to nowy element w społeczności dzikich osiedli, wnoszący wartości kulturowe, miejskie i podnosząc poziom edukacji. Nowi mieszkańcy ubogacali dzielnicę a starzy, dzielili się swoją własną kulturą. Zaczęła powstawać wyjątkowa mieszanina brazylijskiego społeczeństwa. Oprócz ucieczki prześladowanych politycznie, dzięki reżimowi pojawiła się jeszcze jedna siła. W wyniku niezadowolenia z przewrotu, zaczęły powstawać ugrupowania walczące z władzami, partyzantka w lasach oraz miejskie guerille. Przyniosło to dla kraju nowe zjawisko, niewystępujące do tej pory w takim nasileniu. Nastąpiła eskalacja przemocy, z jednej strony partyzanci, krwawo walczący o wolność z drugiej wojsko, które z jeszcze większą brutalnością odpowiadało na zaczepki. Lata walki przyniosły nowe pokolenie ludzi, którzy dorastali w przemocy i z bronią w ręce. W trakcie dyktatury do faweli zaczął spływać element niebezpieczny, partyzanci, miejscy bandyci, guerille, które w niekontrolowanych przez państwo dzielnicach mogli się ukryć i budować swoje przestępcze przedsiębiorstwa.

Wolny rynek

W takich warunkach fawele dotrwały do końcówki XX wieku, chaotycznie stawiane budynki, jedne na drugich, wciskane w już istniejącą zabudowę. Prąd nielegalnie ciągnięty z ulicznych słupów, woda pobierana z wodociągów płynących z gór i ścieki, wylewające się kanałami głównych ulic. Oczywiście i ludzie, walczący o godziwy byt, niewyedukowani ale posiadający wiedzę, jak przeżyć w tym niebezpiecznym miejscu. Zadomowiły się tam również narkotyki i gangi, niebezpieczne, ale przynoszące pieniądze wielu mieszkającym tam rodzinom. Najważniejszym jednak elementem jest społeczeństwo, czujące więzi z innymi, którzy również mieszkają w danej faweli. Sąsiad zna sąsiada, każde osiedle ma swoje metody rozwiązywania problemów i walki z np. kradzieżami. Prawo jest oddolne, brutalne ale skuteczne, dostosowane do realiów a nie narzucone przez nieznających życia polityków.

linkowskaz - Miasto Boga
foto: boston.com AP Photo/Felipe Dana || linkowskaz – Miasto Boga
linkowskaz - Miasto Boga
linkowskaz – Miasto Boga

Rząd jednak w ostatnich latach zaczyna coraz częściej zerkać na fawele. Z jednej strony wynika to z oczekiwań społeczności międzynarodowej, aby zaprowadzić porządek w opanowanych przez gangi osiedlach. Z drugiej, biznes chce rozwijać się w bezpiecznym mieście, kontrolowanym przez władzę a nie bossów. Trzecim elementem jest ziemia, która w Rio jest najdroższym surowcem. Miasto się rozwija i potrzebuje przestrzeni, dlatego pojawiają się akcje burzenia nielegalnych osiedli lub „cywilizowania” ich przez deweloperów. Kosztem oczywiście mieszkających tam ludzi. BOPE Jednak jak zaprowadzić porządek w tak gęstej i nieznanej zabudowie, przy braku współpracy mieszkańców. Informacja o pojawieniu się policji momentalnie rozlewa się po osiedlu, chwilę później ci, po których przyszli są już przygotowani oraz chronieni, często przez całe społeczeństwo. Czemu mają postępować inaczej, skoro od władz nie otrzymują nic, a od tych ludzi mają ochronę, poczucie bezpieczeństwa i szansę na lepsze życie? Rząd nie mógł również polegać na policji, która niedofinansowana oraz bez odpowiedniego wyposażenia nie mogła stawać przeciwko gangom. Mało tego, często mundurowi sami pochodzili z tych społeczności i wcale nie uśmiechało im się psuć panujących układów. Dlatego zdecydowano, że trzeba stworzyć specjalną jednostkę, wyspecjalizowaną w walce z gangami w ciasnej zabudowie miejskiej. Powołany został Batalhão de Operações Policiais Especiais, BOPE. Oddział posiada o wiele większe uprawnienia niż zwykła policja oraz dostęp do broni o większym kalibrze. Turyści BOPE nie widują (chyba, że znaleźli się w miejscu, w którym nie powinno ich być), jednostka operuje w miejscach niebezpiecznych, rusza wtedy, kiedy sytuacja nie jest do opanowania konwencjonalnymi siłami. Kiedy pojawia się BOPE kończy się zabawa. Jednym z ich haseł jest „Strzelaj najpierw, pytaj później”. Zachowanie całkowicie prawidłowe w walce z ludźmi, którzy mogą strzelić w plecy używając do tego małego chłopca. W walce kierują się zasadą, że należy oczyścić dany teren z niebezpiecznych ludzi, dlatego strzelają tak, aby zabić – nie bawią się w półśrodki. Międzynarodowe organizacje pilnujące przestrzegania praw człowieka zarzucają BOPE zbyt drastyczne metody, przesłuchania połączone z torturowaniem, egzekucje i pokazowe pozostawianie zwłok zabitych przestępców. Jednak w takim środowisku trzeba być twardym, dzięki takiemu zachowaniu, mają możliwość zaprowadzenia porządku.


Zapraszam do przeczytania o wizji budowy więzienia doskonałego, miejsca gdzie strach zastąpiłby strażnika. O jego próbach realizacji na Kubie i w Polsce. Panoptikon – więzienie doskonałe


Comando Vermelho

Elitarna jednostka nosi na ramieniu czaszkę z wbitym w nią sztyletem, za piszczele robią skrzyżowane pistolety. Jest to nawiązanie a jednocześnie odpowiedź na to, co stanie się z ich największym wrogiem, Comando Vermelho (Czerwonym komando). BOPE prowadzi z nimi wojnę od samego początku swojego istnienia. Jest to największy i najniebezpieczniejszy gang na ulicach Rio. W fawelach, które są przez nich kontrolowane nikogo nie dziwią stragany z woreczkami kokainy i etykietami z cenami czy „oddział” na motorach, wyposażony w AK-47 lub granatnik… Gang jest doskonale uzbrojony i poinformowany. Również bardzo sprawnie korumpuje policjantów, dzięki czemu ma wiadomości o planowanych nalotach.

Czerwone komando jest owocem buntu przeciwko dyktaturze wojskowej. Powstało pod koniec lat 70 XX wieku i od tej pory odgrywa kluczową rolę na scenie niebezpiecznych organizacji w Brazylii. Mają szerokie powiązania z handlarzami narkotykami z całej Ameryki Południowej, przemycają broń, ludzi, dokonują płatnych zabójstw oraz krwawo rozliczają się ze swoimi przeciwnikami, w tym policją i innymi gangami.

Mają również bardzo dobrze rozwinięte metody rekrutacyjne. Sponsorują lokalne kluby piłkarskie, organizują festyny i lokalne imprezy, wszystko po to by zyskać sobie przychylność mieszkańców oraz mieć szansę wciągnąć młodych ludzi w swoje szeregi, obiecując lepsze życie.

Pomimo krytyki metod BOPE, wydaje się, że ich walka przynosi sukcesy. W 2005 roku Czerwone komando kontrolowało do 53% miasta, parę lat później stracili ponad 20% z tego, właśnie na rzecz „pacyfikowanych faweli” w których ustanowione zostały specjalne komisariaty. Do 2014 roku ponad 100 takich osiedli została wydarta gangom a przestępczość w nich spadła nawet o 65%. Jednak walka nadal trwa, W samym Rio jest około 650 takich osiedli.

U nas się to rozwiązuje tak

Sztandarowym przykładem oczyszczania faweli z bandytów jest pacyfikacja Complexo do Alemão (grupy 12 faweli) z 2010 roku. W listopadzie 2010 roku wkroczyła tam policja, BOPE, brazylijska armia a nawet marynarka (łącznie około 3000 ludzi), wspierani przez opancerzone wozy, helikoptery a nawet czołgi. Wyznaczono ultimatum, aby wszyscy przestępcy złożyli broń, w innym wypadku, nie ma gwarancji, że wyjdą z tej operacji żywi. Oferta została odrzucona i doszło do małej wojny.

Wojsko systematycznie, dom po domu dokonywało przeszukiwań konfiskując broń, skradzione samochody i tony narkotyków. Zatrzymano około 500 – 600 osób, 42 zostały zabite.

linkowskaz - Miasto Boga
foto: boston.com AP Photo/Felipe Dana | linkowskaz – Miasto Boga

Miasto Boga

Szczęśliwie sytuacja powoli zmienia się na przestrzeni ostatnich latach. Brazylijczycy odkryli, że można zarobić na złej sławie faweli. Istnieje już oferta zorganizowania sobie wycieczki do dzielnicy, z przewodnikiem, który oprócz znajomości terenu gwarantuje również bezpieczeństwo. Również akcje policji skutecznie doprowadziły do uspokojenia się niebezpiecznych osiedli. Po oczyszczeniu z gangów danej faweli, wychodzą z niej oddziały szturmowe a wkracza policja. Pojawiają się komisariaty i patrole.

Fawele nadal nie są bezpiecznymi miejscami, jednak zdecydowanie poprawiło się w nich bezpieczeństwo jak i poziom życia samych mieszkańców.

A skąd nazwa favela? Od pewnego drzewa, z którego budowano pierwsze domy. Rosło na wzgórzach otaczających Rio i było blachą falistą pierwszych osadników.


Przeczytaj również o opuszczonym wieżowcu w centrum wielkiego miasta. O tym jak został zasiedlony przez ludzi i stał się miastem w mieście. Wieża Dawida


Źródła „Miasto Boga” Miasto Boga Miasto Boga Miasto Boga

Zostaw po sobie ślad!