Dzisiejszy wpis o książkach poświęcony będzie papierowym tomom oraz ich cyfrowym odpowiednikom, ebookom. Wiele osób zastanawia się czy zakup czytnika będzie dobrą decyzją oraz googluje w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące ich w tym temacie pytania. Postaram się na kilka z nich odpowiedzieć.


 

Dotyk

Gdy sięgamy po zwykłą książkę dotykamy jej fizycznie, chłodnej okładki, wsłuchujemy w szelest kartek papieru. Siadamy wygodnie w fotelu, otwieramy na wybranej stronie i czytamy. Widzimy postęp naszego czytania poprzez coraz cieńszy plik kartek dzielących nas do końcu. Palcami dotykamy kartek, przewracamy je, czasami zabrudzimy tym co aktualnie jemy, zagniemy stronę. Sam moment wkładania zakładki i zamykania opasłego tomiska jest trochę magiczny.

Tego niestety nie zaznamy przy czytniku. Tutaj jest mniej fizyczności z daną książką a więcej z samym urządzeniem. Okładkę widzimy zazwyczaj tylko kilka razy, gdy wybieramy książkę a następnie, gdy ją przenosimy do katalogu „przeczytane”. Nie mamy również przyjemności z przewracania stron – tutaj jest to „puknięcie” w krawędź ekranu i tyle, strona zmieniona. Wiele razy łapałem się na tym, że czytając zauważyłem, że jakiś paproch leżał mi na ekranie. Przypuszczam, że wielu z nas postąpiłoby podobnie jak ja, czyli poczekało, aż przewrócimy stronę, problem sam się rozwiąże…. ha, a tu nie ma tak łatwo. Ekran jest ciągle ten sam, strona inna a okruszek jak był tak jest. Wiem, wydaje się, że jest to nieznaczący duperel, ale jednak nie. Pokazuje to, jak silnie zakorzenione w nas są odruchy czytania zwyczajnej książki.

 

Strony

Drugim elementem, znacząco odróżniającym książki zwykłe od czytników jest kwestia czasu poświęconego na czytanie. Trudno mi było (i nadal jest, chociaż mam już przeczytane kilkanaście ebooków) przestawić sposób myślenia o „upływie książki”. Tak jak wspomniałem wcześniej, gdy trzymamy tom w rękach, to czujemy jego wagę, objętość a zakładka wskazuje nam dokładnie w którym momencie jesteśmy. Z czytnikiem jest inaczej – cały czas jest to to samo urządzenie, zawierające tylko inną książkę. Nie możemy zajrzeć czy mamy przeczytaną już połowę czy jeszcze nie.

W czytnikach zostało zastosowane inne rozwiązanie, według mnie genialne, teraz trudno mi bez tego się obejść. Czytnik uczy się naszej prędkości przerzucania stron. Jednocześnie doskonale zna objętość wybranej przez nas książki i szacuje ile jeszcze potrzebujemy czasu, aby dokończyć np. rozdział. Dodatkowo informuje nas, w ilu procentach ukończyliśmy całość książki. Bardzo wygodna funkcja, pozwalająca na zaplanowanie naszego czytania.

ebooki

 

Wzrok

Częstym pytaniem, które słyszę podczas rozmowy o czytnikach jest „jaki to ma wpływ na oczy”. Pierwsza i najważniejsza rzecz – należy odróżnić czytniki ebooków od np. tabletów. Urządzenia te mają kompletnie inne przeznaczenie oraz co trzeba podkreślić inne ekrany. Tablet wyposażony jest w ekran LCD lub pochodny. Jest to ta sama technologia, którą stosujemy np. w monitorach lub ekranach laptopowych – sami dobrze wiemy, jak wygląda czytanie z ekranu, wzrok się męczy a oczy robią się przekrwione i wysuszone.

Ekrany czytników zbudowane są w technologii e-ink. Polega to na tym, że mikroskopijne kapsułki z atramentem zawierają naładowane dodatnio (białe) i ujemnie (czarne) cząsteczki. Nie wchodząc głębiej w zawiłości technologiczne, zależnie od tego, co ma być wyświetlone, do góry idą cząsteczki białe lub czarne, tworząc piksel, który następnie wchodzi w skład np. litery. Technologia ta daje efekt bardzo zbliżony do zwykłej zapisanej kartki papieru. Nie męczy również wzroku, nie ma efektu odświeżania jak w monitorach LCD.

Mam za sobą godziny z czytnikiem i spokojnie mogę powiedzieć, że wzrok się męczy identycznie jak przy czytaniu zwykłej, wydrukowanej książki.

Dodatkowo czytnik pozwala na zmianę wielkości czcionki oraz jej rodzaj. Dzięki czemu mamy możliwość dostosowania książki do naszych wymagań – wydrukowana książka, niestety czegoś takiego w swojej ofercie nie ma.

 

Wygoda

Wygoda jest bardzo indywidualnym zagadnieniem. Książka, z racji większego formatu mieści na stronie więcej treści, jednak czytnik – pozwala na swobodne zmienianie zawartości. Mniejsze rozmiary ekranu powoduje, że częściej trzeba wyprostować rękę i puknąć w krawędź, aby przewrócić kartkę. Nie jest to wada, ale czasami, gdy człowiek leży zakopany po uszy pod ciepłym kocem, to wydaje się to największym błędem produktu. Moją propozycją jest wprowadzenie komend głosowych… „przewróć stronę”.

O książkę nie musimy się tak troszczyć, jak spadnie nam z łóżka albo przez noc przeturlamy się przez nią kilka razy (bo zapomnieliśmy lub zasnęliśmy podczas czytania) to może się zagnieść kilka kartek ale raczej nie przestanie działać. Z czytnikiem tak dobrze już nie jest – jest to elektronika, więc zawsze może się popsuć.

Książki również nie musimy doładowywać, nie ma baterii. Czytnik jest w nią wyposażony ale… technologia e-ink wykorzystuje energię w momencie przewracania strony, potem pobór nie występuje (chyba, że korzystamy z podświetlenia, ale o tym za moment). Zazwyczaj, konieczność podładowania czytnika pojawia się raz na dwa, czasami nawet trzy miesiące.

ebooki
Czytniki i ebooki

 

Kupno

Książki w formacie cyfrowym dostępne są poprzez najróżniejsze księgarnie internetowe, jak i np. Allegro. Z jednej strony przemawia za nimi wygoda – nie musimy zamawiać książek i czekać na kuriera lub jechać do najbliższej księgarni. Wystarczy przelew i za kilka minut plik czeka do pobrania. Minusem jest kwestia dostępu do tytułów. O ile z tymi najpopularniejszymi nie ma problemu, to z pozycjami bardziej niszowymi może się on już pojawić. Nie wszyscy wydawcy publikują cyfrowych wersji książek równo z drukiem, często trzeba poczekać.

Teoretycznie wydaje się, że za plik powinniśmy zapłacić mniej niż za wydrukowaną książkę. Niestety, w naszym kraju cena książek drukowanych i tych cyfrowych jest zbliżona. Wynika to z różnicy stawki VAT, książki mają 5% a te same pozycje w formie elektronicznej 23%. Gdyby nie to, pieniądze zainwestowane w czytnik szybko by się zwróciły.

Na szczęście istnieją strony, które codziennie podsyłają informacje o aktualnych promocjach na ebooki – a jest ich sporo i często bardzo atrakcyjne. Warto tam zaglądać i polować na ciekawe pozycje. Drugim rozwiązaniem są portale, które wyszukują za nas tytuł wśród kilkunastu księgarni i podpowiadają, gdzie można dostać go najtaniej.

Wspomniałem przed chwilą o zakupie samego czytnika – tak, to jest spory wydatek ( zależnie od modelu, parametrów i marki od 300 złotych w górę). Warto tutaj poważnie się zastanowić czy czytnik jest tym urządzeniem, którego potrzebujemy (sam się dość długo nad tym zastanawiałem, teraz już nie mam takich wątpliwości) oraz czy warto kupić lepszy sprzęt czy przyoszczędzić. Mój wybór padł na Paperwhite II firmy Amazon, jeden z najlepszych czytników na rynku.

 

Dodatki

Ta część będzie bazować na moim czytniku – zależnie od modelu, który zostanie przez Was wybrany, mogą te funkcjonalności występować lub nie – zawsze upewnijcie się, przed wyborem innego urządzenia, czy to w Googlach czy trzymając urządzenie w rękach, co ma do zaoferowania – czytniki są bardzo różne. Nie będę również silił się na porównanie książka a ebook – niestety, ta pierwsza nie ma takich możliwości i tyle.

Po pierwsze wspomniane już podświetlenie – fantastyczna sprawa, pozwala na spokojne czytanie przy zgaszonym świetle, emitując bardzo delikatne a jednak wystarczające światło. Wzrok oczywiście odczuwa czytanie prawie po ciemku, ale to zrozumiałe.

Drugą świetną funkcjonalnością jest opcja tłumaczenia – mamy możliwość dogrania słowników np. Polsko-Angielski i szlifować język. Gdy natrafimy na nieznane nam słowo, wystarczy przytrzymać je chwilę palcem i poczekać na podpowiedź.

Podobną funkcję oferuje Kindle jeśli jesteśmy podpięci do sieci bezprzewodowej. Możemy korzystać z Wikipedii, podświetlając nieznane słowo – bardzo wygodne, szczególnie przy specjalistycznych wydawnictwach.

 

Zbiory

Dochodzimy do ostatniego ale bardzo ważnego zagadnienia – przechowywania książek. Sam jestem wielkim fanem domowych bibliotek i uwielbiam widok wielu woluminów stojących na półkach. Kupując zwykłe książki wzbogacamy nasze zbiory. Z czytnikiem tak nie będzie. Pozycje, które kupiliśmy lądują u nas w formie plików. Możemy je trzymać w katalogach na urządzeniu, dodatkowo np. na komputerze – jednak półki nimi nie zapełnimy. Szkoda, ale z drugiej strony, gdy ma się małe mieszkanie i kolejna książka staje się problemem, to może warto zastanowić się nad dygitalizacją zbiorów.

ebooki

 

Na koniec

Nie przekonuję nikogo do czytników ani nie odciągam od zwykłych książek. Osobiście uważam, że najlepszym wyjściem jest posiadanie obu rozwiązań. Sam często sięgam do zwykłej książki z tęsknoty za papierem i uczuciem przekładania kartek. Z drugiej strony, często wybieram czytnik, gdyż zwyczajnie jest poręczniejszy i mniej zajmuje miejsca. Z mojego doświadczenia – warto przed zakupem pożyczyć od znajomego czytnik i spróbować przeczytać nawet jeden, dwa rozdziały. Może się okazać, że absolutnie nie pasuje do Twojego stylu czytania, albo wręcz odwrotnie, poczujesz, że to jest to, czego szukałeś. Próbujcie, szukajcie, testujcie i oczywiście pytajcie w komentarzach.

Zostaw po sobie ślad!