Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych

W ostatnim czasie chyba każdy słyszał o grach „Wiedźmin” czy „This War of Mine„. Zdobyły one uznanie na świecie a studia, które je wyprodukowały z dnia na dzień poszybowały na giełdach. Jednak historia tworzenia gier nad Wisłą jest o wiele bogatsza. „Polanie”, „Electro body”, „Painkiller”, „Mortyr”, „Książę i Tchórz”  – to tylko kilka tytułów, których historię czytelnik pozna sięgając po tą pozycję.

Książka „Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych” została napisana przez Marcina Kosmana, którego można było poznać na łamach takich gazet jak „PSX Extreme”, „LOL”, „Dziennik”, „DJ Mag”, „Play”, „Komputer Świat Gry”. Jest redaktorem naczelnym Polygamii – jednego z największych serwisów branży gier w naszym kraju, co gwarantuje, że książka merytorycznie jest najwyższych lotów.

Czy można spodziewać się czegoś innego, skoro autor z pasją pisze o swojej pasji – grach komputerowych. Zanim książka została oddana do druku, Marcin Kosman poświęcił cztery lata (z różnym natężeniem) na rozmowy z ponad 60 twórcami, przekopywanie archiwów, zbieranie wszystkiego w całość.

Nie jest to sucha encyklopedia, przegląd wydarzeń z roku takiego i takiego. Bardziej przypomina zbiór anegdot, opowieści dotyczących gier jak i wszystkiego dookoła nich. Dzięki temu poznajemy nazwiska osób, które budowały markę gier z Polski. Dowiadujemy się o trudnościach jakie napotykali młodzi twórcy. Sięgamy do historii z giełd, gdzie na stoiskach z pirackimi grami rodziły się fundamenty np. Wiedźmina.

„Skłamałbym jednak twierdząc, że pisanie było żmudną koniecznością. Układanie wydarzeń w ciąg przyczynowo-skutkowy, pokazujący jak rodzima branża z brzydkiego kaczątka przemieniała się w nafaszerowanego L-karnityną łabędzia, było niezwykle przyjemne.”

Marcin Kosman

Autor przeprowadził kwerendę, której nie powstydziłby się prawdziwy historyk. Sięgając po jeden tytuł, po chwili musiał szukać kolejnego. Nie było to proste zadanie, szczególnie gdy mowa była o lokalnych produkcjach z początku lat 90. Tak samo żmudną pracą było odnalezienie autorów. Wielu oczywiście pozostało w branży i nie było z nimi problemu. Liczne jednak grono, było bohaterami jednej gry – odszukanie ich często było poszukiwaniem znajomego znajomych, przez krewniaków sąsiadów.

„Ot, taki Zdrajca, mało znana amigowa przygodówka oparta na filmach. Młodzi ludzie zrobili ją dla hecy, ale okazała się całkiem sympatyczna. Jak ich jednak odnaleźć? Szukanie po nazwisku na Facebooku, Linkedinie czy NK ma sens wtedy, gdy to nazwisko względnie popularnie. W tym przypadku porównywałem więc twarze twórców, którzy zrobili siebie bohaterami gry, porównując ze zdjęciami profilowymi na FB. Minęło wprawdzie 20 lat, ale przecież nos czy oczy tak bardzo się nie zmieniają, bo miejsce niejednej bujnej czupryny zajęła łysina. W tym przypadku się udało – dotarłem do faktycznego autora Zdrajcy, który chętnie przypomniał sobie stare czasy”

Marcin Kosman

Starzy gracze, sięgną po książkę z sentymentu, ale i ciekawości. Przypominanie sobie swoich przygód z opisywanymi przez autora grami jest gwarantowane. Bardzo przyjemnym uczuciem jest także dowiadywanie się ciekawostek o tytułach, które przechodziło się 10-15 lat temu – takim zapamiętanym wspomnieniem, do którego z przyjemnością wracamy. Za to młodsi gracze, powinni sięgnąć po nią, aby zrozumieć dlaczego tworzenie gier w naszym kraju jest właśnie w tym miejscu.

Rozdział poświęcony tworzeniu pierwszego Wiedźmina.
Rozdział poświęcony tworzeniu pierwszego Wiedźmina.

Dzięki tej książce, łatwiej jest zrozumieć, czemu np. piractwo było i jest tak mocno zakorzenione w naszym kraju – a ma to bardzo mocne umotywowanie, z którym walczymy od lat 90. Czemu Amiga miała tak mocną pozycję, pomimo tego, że w innych krajach już była zabytkiem. Obok takich tematów, przeczytać można i tak szalone opowieści jak o handlu samolotami na potrzeby finalizowania projektów, hurtowych zakupach kaset z muzyką czy wyboru nazwy studia od psa sąsiadów.

Czytelnik pozna prawdziwą historię tworzenia Wiedźmina, o pierwszej grze, w której wysyłało się SMSy z decyzjami typu „Tak” , „Nie”, o fragmencie kodu, który należał do anulowanej produkcji, a który stał się… fundamentem pierwszej części. O problemach przy produkcji, o przeprowadzkach, kłótniach i rezygnowaniu z przyszłych dochodów.

„Nie tylko Wiedźmin” jest to podany w przyjemnej formie przegląd 30 lat gier w naszym kraju. Zbiór anegdot, opowieści, ciekawostek o ludziach, którzy zaczynali tworzenie gier w klubach „młodych techników” lub na komputerach kolegów. Są to historie o śmiałkach, którzy od sprzedaży piratów na stadionie przeszli drogę do najbogatszych ludźi w kraju. Książka nie jest napisana w sposób techniczny, więc czytelnik nieobeznany z terminologią tworzenia gier nie zostanie zasypany niepotrzebną wiedzą.

Wart jest swojej ceny i przyjemności przeczytania 420 stron, szczególnie, że nie ma zbyt wiele takich pozycji.

Strona autora Kup ebooka Kup u autora

 

Zostaw po sobie ślad!