glowna_mala

„Tysiąc szklanek herbaty to w gruncie rzeczy nie jest książka o Jedwabnym szlaku, lecz raczej o ludziach, którzy nią podążają, i o ludziach, którzy żyją na jego trasie. O ludziach i o spotkaniu z nimi przy tytułowej herbacie. Ta herbata – jak pisze autor – jest zawsze gorąca, tak jak zaproszenie do domu.

O tej książce pierwszy raz usłyszałem rok temu. Jak raz ukończyłem „Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę” tego samego autora i siadłem do wyszukiwarki. Szybkie zapoznanie z głównym bohaterem Robertem Robbem Maciągiem i już w moim kąciku książek do przeczytania wylądowała dzisiejsza bohaterka.

„Gdyby to była Polska to dostalibyśmy bochenek, a że była to Turcja – to placek. Taki to u nich chleb: im dalej na wschód, tym bardziej płaski”

[własność www.ku-sloncu.org]

Kto miał styczność z wcześniejszymi pozycjami autora (np „Pojechane podróże. Szalone wyprawy Trzech Żywiołów” lub „Rowerem w stronę Indii”) nie zawiedzie się i tutaj. Świeży odkrywcy tego podróżnika, będą mile zaskoczeni.

Tym razem wyruszymy Jedwabnym Szlakiem, zadając sobie cały czas pytanie ile z tej tajemniczej drogi przetrwało do naszych czasów, jak bardzo się zmienił lub czy jeszcze coś takiego istnieje. Ania i Robb na swoich rowerach przedstawiają nam ludzi, którzy mieszkają przy tym szlaku. Poznajemy ich kulturę, zwyczaje, jakże odmienne podejście do drugiego człowieka. Tytuł „Tysiąc szklanek herbaty” idealnie oddaje charakter całej wyprawy. Jest to dziennik spotkań, czasem zatrzymania się przy drodze, aby zjeść otrzymane przed momentem od kierowcy ciężarówki owoce, często jest to wejście w prywatne życie tubylców. Spanie w ich domach (trawnikach), siadanie (kucanie) do jednego stołu (lub nie-stołu). Ta książka, głównie jest wspaniałym dowódem, że ludzie nie zatracili w sobie bycia dobrym.

Kolejno przez Syrię, Turcję, Iran, Turkemnistan, Uzbekistan, Tadżekistan i Chiny doświadczamy magii nieznanych nam miejsc, często zapomnianych nie tylko przez otaczający świat, ale i bliskich

„Macie chwilkę? – zapytał nas żołnierz z posterunku w Khargusz. Posterunku, przy którym mieści się baza strzegąca przed czymś tadżyckiej granicy.

„Ja wiem, że wy pewnie zmęczeni, ale my nie mamy z kim pogadać. To może macie chwilę? A papierosy może macie? Albo gazetę jakąś z dziewczynami? Bo my tu sami. Zimno, prądu nie ma, a do końca służby jeszcze pół roku”. A kiedy ostatnio w domu byłeś – zapytaliśmy. :no, zanim mnie tu przywieźli. 18 miesięcy temu. Naprawdę nie macie papierosów?”

ocho! przed nami Afganistan! [własność www.ku-sloncu.org]
Dzięki tej książce mamy szansę odwiedzić tajemnicze i nieznane nam miejsca jak np Buchara czy Samarkanda (trochę o historii tego miasta można przeczytać w Historii #5 Krwawe Żelazo) . Trafimy również w malutkie wioseczki, stróżówki w górach czy stoczniowe plaże. Niestety, często zbyt szybko, dostępna jest tylko chwila na zatrzymanie i już trzeba ruszać dalej. Dosięga nas tu cywilizacja, wizy, paszporty i papierkologia, które narzucają na podróżujących swoje kajdany. Drugą barierą jest język, angielski prawie nie istnieje, wszędzie króluje rosyjski, którego „liznął” tylko Robb.

Język nie jest człowiekowi do niczego potrzebny, a czasem nawet może poróżnić. Porozumieć się można oczami, gestem, grymasem i jakąś kosmiczną intuicją, której ludziom w stosunku do nas nigdy nie brakowało. Zawsze, gdy jesteśmy w drodze, napotkani ludzie doskonale wiedzą, czego nam potrzeba.

Książka buduje wspaniały nastrój podróży i miejsc „orientalnych”. Potrafi porwać czytelnika, rozbudzić wyobraźnię i wprowadzić w ten unikatowy stan, gdy nie czuje się upływu czasu. Czasami wydaje się tylko, że wspaniała podróż zbyt mocno została wpasowana w nurt spotkań z innymi ludźmi. Chciałoby się poznać miejsca w których byli, usłyszeć o otaczającej ich pustyni lub przeczytać opisy o współczesnych miastach. Autor rzuca czytelnikowi przynętę, wspomina o doprawdy ciekawych miejscach a następnie… rusza dalej, zostawiając je nieopowiedziane. Podobnie ze zdjęciami – jest ich sporo, dobrze wykonane, ale w większości przeważają portrety. Doskonale rozumiem ten zabieg, ale chciałoby się móc zobaczyć trochę więcej samego Jedwabnego Szlaku.

Nie zmienia to jednak tego, że jest to książka warta uwagi, przeczytania.

20150327_085009

 

Pozostałe książki

rowerem_w_strone_indiiWakacje_na_2_kolkach554cd84e518f4.jpgRowerem-przez-Chiny-Wietnam-i-Kambodze_Robb-Maciagimages_big15978-83-7506-320-2554cd84dc6e44.jpgpodrecz_przyg_row554cd84c82c65.jpg

 

 

 

 

 


Źródła

Zostaw po sobie ślad!