Jakie piękne samobójstwo

Jakie piękne samobójstwo
Narracje o wojnie, szaleństwie i cynizmie

Rafał Ziemkiewicz w umiejętny sposób opowiada o Polsce w kontekście II Wojny Światowej. Analizuje błędy naszych elit, mówi o zaślepieniu, zaściankowości i głupocie. Rozkłada na czynniki pierwsze nie tylko nasze wewnętrzne bagienko ale również podejście głównych rozgrywających ZSRR, USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji.

Przypominamy idiotę, który dał się przebiegłym kolesiom podpuścić do skoku na łeb w płytką wodę, przekręcił sobie kark i przykuty do inwalidzkiego fotela wciąż nie ma odwagi zrozumieć, co właściwie zrobił. Powtarza sobie, jakie to było odważne tak skoczyć, jak pięknie leciał, ba, o niczym nie marzy bardziej, niż żeby przyznali to ci, co go do samobójczego skoku nakłonili. 

Ukazuje jak błędne podchodzimy do naszej historii, rozprawia się nad utrwalonymi w społeczeństwie stereotypami. Rozlicza europejskich polityków, kraje, które były naszymi „sojusznikami”, tak tych na wschodzie jak i na zachodzie.

Książka zmusza czytelnika do uważnej lektury i przemyślenia pewnych, powtarzanych dookoła uklepanych zwrotów historycznych. Kunszt pisarski oraz dogłębne opracowanie tematu pozwoliły na napisanie bardzo ciekawej książki. Nie można jej ufać bezgranicznie, występują w niej błędy, uogólnienia, naginanie faktów w swoją stronę, jednak całość jest na tyle dobrze napisana, że pozostawia pytania – a to jest najważniejsza cecha tego typu literatury.

Nie można jej traktować jako opracowania historycznego, jest w niej zbyt dużo „gdybania”, jako powieść historyczno-fantastyczna lub historia alternatywna również nie może figurować – wszystko jest oparte na dobrym opracowaniu źródeł i wyciąganiu wniosków przyczynowo-skutkowym. Książka Rafała Ziemkiewicza jest czymś pośrednim, pozwalającym uwierzyć, że była inna opcja.

Zarys

Rafał Ziemkiewicz rozpoczyna swoją książkę od przedstawienia analogii do tego, co spotkało nasz kraj w 1939. Przywołuje I Wojnę Światową i francuską armię „bławatków” dumnie idącą w swoich błękitnych mundurach i wiarą w honorową walkę. Wspomina o ogromnej cenie, jaką Francja zapłaciła za swoje dumne podejście do tematu. Kilka stron później wspomina tą samą francuską armię, która poddaje się Hitlerowi, zachowując swoje siły, elity, nie doprowadzając do zniszczenia kraju i wychodząc z wojny jako zwycięzca (pomimo oddania kraju i kolaborowania z Niemcami).

Churchilla spytany o to kiedyś wprost -gdyby Hitler miał bombę atomową, przyszwejsował ją do czubka v-2 i całość wymierzył w Londyn? ” wtedy musielibyśmy się poddać” odparł jeden z najbardziej wojowniczych polityków, jakiego miała Anglia w swoich dziejach. Jakoś mu nie przyszło, że jest tylko jedna rzecz bezcenna w życiu narodów i tą rzeczą jest honor.

Autor zarysowuje również czasy I Rzeczypospolitej. Przywołuje kulturę szlachecką, niepowtarzalność sarmatyzmu, demokracji, tolerancję religijną. Stawia naszych przodków jako wzór idei przywoływanych dzisiaj. Stara się ukazać, że niższe warstwy dążyły do „szlacheckości”, co za tym idzie – cały naród zmierzał do doskonalenia siebie.. Zauważa jednak i minusy tego postępowania, charakteryzując nasz naród jako „”nadmiar szlacheckiej fantazji i niedobór chłopskiego zdrowego rozsądku”.

Prowadzi nas przez charakterystykę Polski rozbiorowej, bezsens powstań i zaprzepaszczenie wszystkiego, co mogło w dobrych czasach doprowadzić do odbudowy kraju. Przypomina o osłabieniu polskości na Kresach, służbie Polaków w urzędach i wojsku rosyjskim, którzy pracowali dla dobra odrodzenia kraju, a o których zapomniano, wyrzucając ich z podręczników. Przywołuje Dmowskiego, który głosił idee pracy u podstaw, niechęci większości społeczeństwa do walki, narzucanej przez niedoświadczonych młodych ludzi.

Ostatecznie stajemy w listopadzie 1918 roku, docierając do odradzającej się II Rzeczypospolitej. Tutaj książka rozwija skrzydła.

Ludzie

Ziemkiewicz skupia się na krytyce Sanacji, elit, które prowadziły nasz kraj w latach międzywojennych. Psy wiesza na Józefie Becku i jego polityce zagranicznej, która doprowadziła do wojny w 1939 roku. Wypomina również błędy Eugeniuszowi Kwiatkowskiemu i jego polityce monetarnej, głupkowatej wierze w sojuszników przez Rydza-Śmigłego.

Beckowi [Piłsudski] zostawił dość dokładną instrukcję: zrobić wszystko, by Polska weszła do wojny jako ostatnia, nie dopuścić do wojny na dwa fronty i nie zapomnieć, że największym zagrożeniem jest dla Polski Stalin – instrukcję, której Beck w każdym punkcie zaprzeczył.

Nie oszczędza również Sikorskiego, ukazując go jako marionetkę, otaczającą się ludźmi niegodnymi wysokich stanowisk, za to lojalnymi. Pokazuje wodza jako osobę, która dostała się na najwyższe stanowisko dzięki „klepnięciu” jego kandydatury przez aliantów. Według Ziemkiewicza, trafił do grona zasłużonych tylko dzięki swojej śmierci w katastrofie lotniczej, jak sugeruje autor, zaplanowanej przez sojuszników.

Armia baranów dowodzona przez lwa działa więcej, niż armia lwów dowodzona przez barana” – przypomnę raz jeszcze słowa Napoleona. Można dodać, że nie tylko. Bo gdy skłonny do przesadnego heroizmu lew wyda baranom rozkaz niewykonywalny, rozbiegną się. A gdy baran wyda idiotyczny rozkaz lwom… Wystarczy poczytać którąkolwiek z książek o naszym udziale w wojnie: lwy będą walczyć. Jak to lwy – do ostatniego.

Przywołuje również Hitlera, który wysyłał liczne sygnały, że chciałby mieć Polskę za sojusznika i który, jak przystało na odrzuconego psychopatę, zrobił sobie z nas największego wroga.

„Moim rodakom chcę oświadczyć, że naród polski i państwo polskie stały się rzeczywistością”

Adolf Hitler, 1937 rok

„Kilkakrotnie natrafiłem na opinię hitlerowców, iż są tylko dwa narody, które oni w urządzaniu świata na własną modłę chcieliby mieć po swojej stronie: to są Polacy i Jugosłowianie, bo to są narody żołnierskie”

Stanisław Swianiewicz

 Uwagi merytoryczne

Książka nie jest pozbawiona błędów historycznych – wiązanie faktów, które rzeczywiście wydarzyły się w innych latach (Polskie ultimatum względem Litwy , anschluss), słowne naprowadzanie na te konkluzje, które pasują autorowi przy jednoczesnym pomijaniu innych. Analizy merytorycznej dokonało już kilka osób, pozwolę sobie przytoczyć kilka przykładów.

    • „Niewiedza albo manipulacja sprawiła, że Ziemkiewicz pisze chwilę dalej nieprawdę odnośnie Traktatu Ryskiego. Usprawiedliwia tam endeckich polityków, którzy odrzucili korzystniejszą dla Polski linię graniczną na wschodzie. Jak to ujął „fantastycznie korzystny przebieg granicy wschodniej, z Grodnem i Kamieńcem Podolskim”. Zostawiając na boku pogląd Ziemkiewicza trzeba zaznaczyć, że Grodno i tak znalazło się w Polsce, bo leży ono tuż obok obecnej naszej granicy. Autorowi zapewne chodziło o Mińsk. Bardziej zaś przyczepimy się cytatu ze str. 100: „naprawdę trudno robić Dąbskiemu czy Wasilewskiemu zarzut z tego”. I tu jest manipulacja lub niewiedza. Leon Wasilewski był prominentnym politykiem PPS, nie endecji, i zdecydowanie sprzeciwiał się kapitulanctwu endeków. Jan Dąbski, przewodniczący polskiej delegacji, był z PSL i zachowywał się chwiejnie w tej sprawie. Uległ zdaniu Stanisława Grabskiego, przedstawiciela endecji. No ale tego nazwiska, najważniejszego w tej historii, nie znajdziecie Państwo w tym miejscu książki Ziemkiewicza.”
    • „Ziemkiewicz prezentuje się jako znawca techniki wojskowej. Pisze, że Francja nie chciała sprzedać Polsce nowoczesnych myśliwców, lecz wciskała przestarzałe maszyny typu Caudrone Cyclone. Nie wiadomo, skąd Ziemkiewicz to wie, ale według powszechnie dostępnej literatury nie było mowy o tych samolotach (wyprodukowanych w niewielkiej ilości z powodu nieudanej konstrukcji). Za to we wrześniu 1939 r. płynął już do Polski transport niezłych myśliwców Morane-Saulnier w liczbie 160 sztuk. Tuż obok Ziemkiewicz pisze, że Francuzi oferowali nam „najsłabsze z czołgów” R35 zamiast lepszych Somua. R35 były podstawowym typem czołgu w armii francuskiej i pod wieloma względami lepszy od maszyn niemieckich.”

arrowWięcej błędów znaleźć można w artykule Piotra Grusztyna na stronie dorzeczy.pl

 



Zaś głównodowodzący siłami sprzymierzonymi we Włoszech amerykański generał Clark na propozycję, by dla uznania zasług spod Monte Cassino włączyć symboliczny polski pododdział do defilady zwycięstwa w wyzwolonym Rzymie, odparł „Żadnych Greków, Polaków ani straży pożarnych nie potrzebuj”. Trzeba przyznać Anglikom, że potrafili wykazać więcej empatii od amerykańskiego generała: na swoją defiladę zwycięstwa w Londynie zaprosili nie tylko Greków, ale nawet takie „straże pożarne” antyhitlerowskiej koalicji jak Irańczyków i Maorysów. Wszystkich, tylko nie Polaków, w których obronie jakoby, wedle wciąż powtarzanej przez nich legendy, przystąpili do tej wojny.

Bibliografia

  • Ziemkiewicz R. , „Jakie piękne samobójstwo. Narracje o wojnie, szaleństwie i cynizmie”, wyd. fabryka słów, Lublin 2014
  • http://dorzeczy.pl/id,5071/Jakie-piekne-samobojstwo-podreczny-spis-bledow-Rafala-Ziemkiewicza.html
  • Wszystkie cytaty – R.A.Ziemkiewicz „Jakie piękne samobójstwo”
  • http://historia.org.pl/2014/05/14/jakie-piekne-samobojstwo-rafal-ziemkiewicz-recenzja/

Grafika

  • źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/
  • źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/import/books/K6638.018/coverbig.jpg
  • źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/import/books/K6560.008/coverbig.jpg

Zostaw po sobie ślad!