Jak ten czas szybko leci. Człowiek jeszcze chwilę temu przygotowywał pierwsze inspiracje, (sierpniowe) a tu już koniec następnego miesiąca i znowu nadeszła chwila aby dokonać kolejnego podsumowania. Szczęśliwie jest z czego wybierać, więc mam nadzieję, że oznacza to, że ten okres nie został po prostu zmarnowany lecz wniósł do życia coś nowego.

Wrzesień jest miesiącem magicznym – w młodzieńczych latach był okresem przejściowym pomiędzy wakacjami a jeszcze niezbyt rozpędzoną szkołą. Na studiach stanowił najlepszą część wakacji. Pustoszały wtedy ośrodki wypoczynkowe, upały przenosiły się na południe, a chłody jeszcze niespecjalnie miały nastrój dokuczać. W samodzielnym życiu, wrzesień jest okresem dość pracowitym, przykładem jest ten wpis, który rozpoczynam pisać o 6 rano w pociągu, jadąc do klienta. Ciekawe doświadczenie, tworzyć wpis nie w spokojnym wyciszonym pokoju, wieczorową porą ale w publicznym miejscu, pełnym ludzi i to w dodatku o poranku. Myślę, że mógłbym to nawet polubić, ciekawe tylko, jak będzie wyglądać całość.


 

Filmy

 

Raczej serial, chociaż osobiście uważam, że każdy sezon serialu to taki film, w którym dane nam jest lepiej i dłużej poznawać bohaterów, mocniej się do nich przywiązać i mieć nadzieję, że zostanie wytłumaczony ten niby nic nie znaczący wątek, który w filmie zostałby całkowicie pominięty.

Moim wrześniowym faworytem jest serial Narcos, opowiadający o życiu Pablo Escobara, najprawdopodobniej największego i najbogatszego barona narkotykowego świata. Człowiek ten wylądował w czołówce najbogatszych ludzi świata magazynu „Forbes” (zajął zaszczytne siódme miejsce).

Serial skupił się na odwzorowaniu charakteru głównego bohatera, charyzmy, dzięki której nie tylko kontrolował ogromny kartel ale również zyskał sobie uznanie zwykłych ludzi, nazywających go współczesnym Robin Hoodem (dochodziło do tego, że pomagali mu się ukrywać przed policją i wojskiem). Wagner Moura, brazylijski aktor, który wcielił się w rolę Escobara stworzył genialną kreację, oddając nie tylko zachowanie bohatera, jak również pewien sposób myślenia człowieka, który nagle z biedaka stał się miliarderem.

Na wspomnienie zasługuje również Pedro Pascal grający rolę doświadczonego agenta DEA. Oglądający „Grę o tron” bardzo szybko zorientują się, że jest to Oberyn Martell, znany jako Czerwona Żmija.

Seriale fantastyczne i s-f jeszcze czekają na swój wpis na linkowskazie, jednak osoby poszukujące inspiracji do oglądania może znajdą coś ciekawego wśród spisu seriali historycznych.

 

Książki

 

Po serii książek ambitnych, takich jak opisywana jakiś czas temu Antarktyczna podróż Sir Ernesta ShackletonaorazSzczęśliwy X. Matematyka na co dzień, zapragnąłem chwili relaksu i pozwolenia wyobraźni na swobodne kreowanie świata. Dlatego sięgnąłem po stojący na półce, już od kilku miesięcy, pierwszy tom „Pana lodowego ogrodu” Jarosława Grzędowicza.

Muszę przyznać, że rodzima fantastyka miała u mnie zawsze dość wysokie notowania, jednak ostatnie lata wyniosły ją na sam szczyt. Grzędowicz nie powiela standardowych rozwiązań, wygodnych skrzydlatych słówW tej książce nie będzie nam dane poszukiwanie mitycznego artefaktu, który odmieni cały świat, nie pojawi się również wybraniec, który po przewędrowaniu całego świata jednym ruchem pokona największego z tyranów.

Pisarz bawi się konwencją, czytając „Pana lodowego ogrodu” miałem wrażenie, że mieszają się tu fantastyka, horror i komedia. Umiejętne połączenie tych form, sprawiło, że pojawia się u czytelnika syndrom jeszcze jednej strony, zapętlony wielokrotnie. Jednak godziny, które uciekły i nawet nie wie się kiedy , zdecydowanie nie zaliczają się do zmarnowanych.

Żeby nie wyjawiać zbyt wiele fabuły, postaram się zachęcić do przeczytania, wspominając jedynie, że wydarzenia dzieją się na oddalonej (bardzo oddalonej) od Ziemi planecie, która okazała się zamieszkana przez podobne do nas istoty, żyjące w odpowiedniku naszego wczesnego średniowiecza. Dzięki wykorzystaniu specjalnego tunelu, możliwe jest wysyłanie tam misji naukowych. Właśnie jednak z takich ekspedycji zaginęła i aby wyjaśnić, co się stało zorganizowana zostaje jednoosobowa drużyna ratunkowa.

Główny bohater, wyposażony w dobrze ukryte ziemskie technologie wyrusza w świat pełen długich łodzi wikingów, pradawnych religii, mieczy, dzikich zwierząt i czegoś, czego racjonalnie myślący człowiek nie potrafi spokojnie zaakceptować.

Książka trzyma w napięciu, idealnie buduje nastrój a bohater, zbudowany trochę na zasadzie sceptyczno-ironicznego Rambo idealnie wpasowuje się w całość. Polecam!

Osoba

W ostatni weekend poznałem bardzo ciekawą osobę, malarza i profesora, Walentego Wróblewskiego. Mieliśmy przyjemność porozmawiać dłuższą chwilę o rozumieniu sztuki w dzisiejszym świecie. Nie należę do osób bardzo obeznanych ze sztuką piękną, nawet często sam siebie nazywam barbarzyńcą kulturowym. Jednak umiejętność prowadzenia rozmowy przez pana Walentego oraz zapewne ciekawość zdania drugiej osoby zapewniły podłoże do konwersacji.

Zagadnienie rozumienia sztuki jest bardzo ciekawe a jednocześnie trudne. Wielu z nas, patrząc na sztukę współczesną zastanawia się co to ma być, czemu to służy i jakie ma przesłanie. Przecież takie coś potrafiłoby namalować dziecko. Sam tak często myślałem. Jednak malarz ukazał mi to w trochę innym świetle. Tu nie chodzi o doszukiwanie się jakiegoś głębszego przesłania, podwójnej treści, ładunku emocjonalnego. Głównym celem sztuki, jest wprowadzenie obserwującego w trochę inny stan umysłu, odprężenie go i doprowadzenie do stanu podobnego do medytacji. Gdy uda się tego dokonać, wtedy dopiero wchodzi to, czego zazwyczaj szukamy na pierwszym planie – przesłanie.

Drugim bardzo ważnym tematem rozmowy było posiadanie prawdziwej sztuki w domu. Nie mówię tutaj o produkowanych masowo obrazach, dostępnych w markecie budowlanym, ale o dziełach stworzonych przez żywego człowieka, unikatowych. Jest coś w nas, że gdy patrzymy na obraz, w którym widać pociągnięcia pędzlem, niedoskonałości to i tak, jest to coś, co wpływa na nas pozytywniej niż obraz wyprodukowany w „fabryce”. Czujemy cząstkę człowieka, kawałek jego duszy i serca przelany na płótno i oddany nam. Dar człowieka dla człowieka.

Jest to bardzo skomplikowane zagadnienie, sam nie wiem czy już jestem gotowy na opisanie go. Z jednego zdaję sobie jednak sprawę – rozmowy z ludźmi są jedną z najcenniejszych form własnego rozwoju i warto spróbować się przełamać i odezwać do kogoś, kto siedzi obok.

 

Technologia

 

Ameryki tym nie odkryłem, ale nareszcie zostało to przetestowane na własnym gruncie. Maszynka do pieczenia chleba. Pamiętam dobrze swoją pierwszą i jak do tej pory jedyną próbę pieczenia chleba. Kuchnia wymagała generalnego posprzątania a owoc pracy moich rąk może i wyglądał jak powinien, ale w smaku , no powiedzmy nie był rewelacyjny. Oczywiście, kwestia wprawy, prób, kiedyś wyjdzie taki jaki powinien.

Tym razem spróbowaliśmy ugryźć temat z innej strony i do produkcji została zaangażowana wypożyczona od mojej rodzicielki maszynka do pieczenia chleba. Po dwóch wypiekach mogę już śmiało pokusić się o ocenę, że jest to fantastyczny wynalazek. Banalny w obsłudze (wsyp wszystko, zamknij, ustaw wagę, ustaw program i daj mi spokój na parę godzin). Urządzenie samo zadba o odpowiednie podgrzanie, ugniecenie i wyrobienie ciasta, ba nawet przypomni o momencie, kiedy można dorzucić wszelkie kruche dodatki, np ziarka słonecznika. Śmiało można eksperymentować z różnymi mąkami, dodatkami i programami.

A jaki wychodzi chleb? Przepyszny. Zapewne bardzo ważną rolę w tej ocenie odgrywa to, że jest to własny wypiek, do którego wiemy co dodaliśmy. Dodatkowo, pozbawiony jest wszelkiego rodzaju spulchniaczy i środków konserwujących dzięki czemu mamy zdrowy i naturalny wypiek. Warto również zaznaczyć, że jest on o bardziej sycący, niż jego sklepowy odpowiednik. Wystarczy zjeść jedną kanapkę i człowiek czuje się porządnie najedzony.

Jeśli lubicie samemu od czasu do czasu zrobić coś w kuchni, a dodatkowo zjeść zdrowo i smacznie, to polecam wypróbować – udanych wypieków!

 

Słowa

 

Bardzo dobre przemówienie, trafiające w aktualne potrzeby naszego narodu. Prezydent Duda nie był moim kandydatem, mogę spokojnie się do tego przyznać. Jednak od momentu zaprzysiężenia, jest moim prezydentem – zgodnie z zasadami demokracji. Mam nadzieję, że to, jak go widzimy teraz, w tym momencie rzeczywiście zwiastuje dobrą, mądrą, patriotyczną i silną prezydencję.

 

Zostaw po sobie ślad!