Koniec miesiąca i kolejne inspiracje. Zapraszam do podsumowania tego, co zaciekawiło w październiku. Będzie o kobietach, wizualizowaniu myśli, o Was i o podróży podyktowanej miłością. Zapraszam!


Video

 

W tym miesiącu zainspirował mnie ksiądz Piotr Pawlukiewicz, bardzo ciekawa osoba. Oglądałem nagranie ze spotkania z nim w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie, które odbyło się w roku 2012. Tytuł jego wystąpienia to „Kobiecość a męskość” i dostarcza słuchaczowi wiele ważnych wskazówek na temat relacji damsko-męskich, samych kobiet oraz również trochę o tej drugiej części ludzkości. Umiejętność opowiadania, bogactwo doświadczeń i duże poczucie humoru powodują, że z przyjemnością słucha się poruszanych przez niego zagadnień.

Jednym z fragmentów, które utkwiły mi w pamięci jest kwestia nadawania imienia dla chłopca, wyboru dokonywanego przez ojca. Początkowo wiąże to z Biblią, Księgą Rodzaju i narodzinami syna Jakuba. Następnie, opowiada o tym, jak dzisiejsi mężczyźni nie zostali „wprowadzeni” do świata dorosłych przez swoich rodziców i jaki ma to wpływ na ich całe późniejsze życie.

Ten fragment, przypomniał mi jak bardzo wdzięczny powinienem być dla swojego Taty, że był przy mnie, wprowadzał mnie w tajniki życia i nadal to robi, kiedy tylko tego potrzebuję.

Zachęcam do wysłuchania. Nagranie trwa ponad godzinę, jednak upływa to szybko. Warto rozsiąść się wygodnie w fotelu i poświęcić chwilę czasu.

Apka

 

Ostatnio zacząłem używać aplikacji Mindly. Służy ona do mapowania myśli. Zapewne każdy z nas kiedyś robił „burzę mózgów” na lekcjach polskiego więc wiecie mam nadzieję, że wiecie o co chodzi. Bardzo długi czas operowałem używając najstarszej aplikacji świata – kartki papieru i długopisu. Lubię czasami odstawić klawiaturę i przypomnieć sobie jak działa ten piszący patyczek. Jednak praca przy linkowskazie i zbieranie ciekawostek, którymi chcę się z Wami podzielić, znacząco zintensyfikowała moje notowanie. Często co chwilę (no dobra, nie przesadzajmy z tym wpadaniem na pomysły) trzeba wyciągać notatnik i zapisywać myśli. O ile w mieszkaniu jest to dość wygodne, bo zawsze jest pod ręką długopis i kartka, tak to już poza nim wymaga to więcej wysiłku. O wiele lepszym rozwiązaniem jest wyciągnięcie telefonu i dodanie kropki z tekstem.

Aplikacja pozwala na katalogowanie zagadnień, tworzenie od nich połączeń z wolnymi myślami, które następnie będą (powinny) przekuwane w ciekawe przemyślenia.

Możemy dodawać tekst, zdjęcia, linki – szybkie notatki, które są automatycznie i szybko przez nas katalogowane. Czytelna i przejrzysta forma tylko w tym pomaga.

Wpasowuje się świetnie do zbioru przydatnych aplikacji o których wspominałem tutaj.

Osoby

 

Wraz z rozwojem strony (tak tak, z miesiąca na miesiąc jest Was coraz więcej, bardzo do budujące) coraz częściej spotykam się z nowym wyzwaniem – opiniami. Dla każdego z nas jest trudnym przyjęcie zdania na swój temat (lub tego co się robi). Na pozytywne oceny staramy się odpowiadać zawstydzonym machnięciem ręki a gdy słyszymy negatywne – automatycznie podnosimy gardę i się bronimy.

Pamiętam pierwsze uczucie, kiedy moje artykuły trafiły w miejsce, gdzie oceniały je osoby kompletnie mi obce (docenione zostały „Psy z Karbali„, „Husaria za płotem” i „Miasto Boga„). Był to świetny test tego co tutaj zamieszczam, ale również mojego własnego zachowania. Oczywiście, była ekscytacja i dawka pozytywnej energii. Kto się nie cieszy kiedy widzi, że „idziemy do przodu”. Z drugiej strony pojawiło się pytanie czy rzeczywiście chcę, aby ktoś obcy to czytał i dodatkowo, oceniał. Może lepiej zostać w kręgu tych bezpiecznych osób, które są stałymi czytelnikami, znają moje wady i zalety. Nie zmasakrują, gdy zrobię coś źle (internet potrafi być okrutny, pamiętacie wpisMowa nienawiści? )

Szczęśliwie była to tylko chwila. Przecież piszę po coś i dla kogoś, gdybym powiedział stop wtedy to mógłbym całkowicie zrezygnować z tworzenia linkowskazu, bo po co?

Dlatego inspiracją tego miesiąca są wszystkie osoby, które podzieliły się ze mną uwagami na temat artykułów, strony. Dzięki temu motywuję się do jeszcze dokładniejszej korekty tego co oddaję. Każdemu zdarzają się błędy, ale należy z tym walczyć – a przypomnienie o tym przez osoby z zewnątrz jest bardzo dobrym kubłem zimnej wody. Przypominam sobie zasady prawidłowego pisania i staram się je wprowadzać w swoich tekstach (zaznaczam – staram, jeszcze długa droga do doskonałości). Również cały czas staram się podnosić wartość merytoryczną tego co publikuje – mam czytelników, którzy łatwo nie przepuszczą jakiś niedomówień (przykładem „Ziemia zwana szklarnią„, która doczekała się bardzo gorącej dyskusji, osób, które zgadzały się i tych, które uznały to za popularnonaukowy bełkot (kiedyś jeszcze wrócę do tego zagadnienia)).

22

Również uwagi techniczne są dla mnie bardzo cenne. Dzięki nim dowiedziałem się, że strona działała (mam nadzieję, że to już problem rozwiązany) wolno, długo się ładowała. Dlatego ostatnich kilka wieczorów to było dość mocne dowiadywanie się w temacie optymalizacji i przekuwanie tego na stronie. Wiem, że jest poprawa – potwierdzają to Wasze głosy oraz z analizy Googli. Jest jednak jeszcze pole do popisu – zdobywam wiedzę dalej.

Przyjemne jest również poznawanie Was – dzięki komentarzom, mailom. Cieszę się, że i tutaj idziemy do przodu. Mam nadzieję, że uda nam się zbudować fajną społeczność.

Dzięki Wam wszystkim!

Technologia

 

Kontynuując temat poprawiania jakości strony. Nie spodziewałem się, że w kwestii optymalizacji www można tak wiele zrobić – jest to temat na całą serię wpisów albo przynajmniej jeden bardzo duży. Zaciekawiło mnie to, gdyż w większości tworząc treść nie zastanawiamy się nawet, jaki to będzie miało wpływ na silnik napędzający naszą stronę. Optymalizacja grafik, załączników, kodu HTML, JS czy CSS to tylko wierzchołek góry. Dodatkowo dochodzi do tego rozróżnienie pomiędzy wyświetlanie strony na monitorze komputera a mobilnie np. używając telefonu. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tego zagadnienia.

Na dzisiejszy dzień mogę się pochwalić, że udało się przyśpieszyć stronę mobilnie o 43% a przeglądarkowo o 37%. Nieźle, ale działamy dalej.

 

Film

 

Dzisiaj będzie klasycznie. Jeden z moich ulubionych filmów – Między piekłem a niebem („What dreams may come”). Film z 1998 roku, główne role grają tam Robin Williams, Cuba Gooding Jr. i Annabella Sciorra.

Przez krytyków przypisywany jest do gatunku fantasty i melodramatu, dość ciekawe połączenie, ale myślę, że trafne. Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły – Chris Nielsen (Robin Williams) najpierw traci swoje dzieci a następnie sam ginie w wypadku samochodowym. Trafia do nieba, które jest inspirowane malarstwem jego żony Annie (Annabella Sciorra).

Wszystko wygląda pięknie (jak już pogodził się, że umarł) do momentu, kiedy Annie nie poddaje się w walce i popełnia samobójstwo. Chris wyrusza na poszukiwanie swojej ukochanej, schodząc aż do piekła.

Piękna opowieść o miłości, której nie pokona nawet śmierć. Gra aktorska, efekty specjalne i scenografia tworzą z tego filmu prawdziwe arcydzieło. Polecam

Zostaw po sobie ślad!