Inspiracje miesiąca – grudzień

Koniec grudnia – jak każdy miesiąc, należy go zamknąć wydarzeniami, które zainspirowały, dały energetyczny zastrzyk lub pokazały coś nowego. Zapraszam Was do przeczytania grudniowych inspiracji miesiąca, mam nadzieję, że i Wy znajdziecie w nich coś ciekawego.


 Oglądanie

Dzięki ukochanej siostrze dowiedziałem się o bardzo ciekawym serialu – 37 dni. Miniserial powstał w setną rocznicę wybuchu Wielkiej Wojny i opowiada o 37 dniach poprzedzających jej początek. Ukazana została sieć powiązań, sojuszy które utrzymywały względny pokój w Europie oraz to, jak szybko to wszystko runęło, gdy naruszona została jedna cegiełka. (Do czego doprowadziły te cegiełki – zapraszam do przeczytania „Najbardziej podziurawione miejsce świata”)

Serial skupia się na aspektach dyplomatycznych i raczej zaciekawi fanów „House of cards” niż np Kompanii braci (zobacz: seriale historyczne).

Niestety, serial jest prawie nieznany w naszym kraju i pozostaje oglądanie go poprzez zagraniczne strony.

Technologia

Wiele słyszałem o wirtualnej rzeczywistości, hełmie Oculus Rift, jego alternatywie Google Cardboard oraz o możliwościach, jakie otwiera przed nami ta technologia.

Przyznam się, że wiele lat temu, będąc jeszcze dzieciakiem zniechęciłem się do wirtualnej rzeczywistości – na targach (co ciekawe były to targi rolnicze) miałem przyjemność przetestować ówczesny hełm VR. Niestety, efekt nie był powalający.. dlatego do współczesnych rozwiązań również podchodziłem ostrożnie.

Minęło wiele lat, nadszedł rok 2015 i znowu miałem hełm VR na swojej głowie (i znowu to było na targach, szczęśliwie tym razem dotyczących IT a nie rolnictwa).

Oculus Rift

Szczęśliwie tym razem efekt był taki jaki powinien. Rzeszowska ekipa z G2A zrobiła kawał dobrej roboty – do tego stopnia, że siedząc w sali pełnej ludzi szukałem uchwytów swojego wirtualnego wózeczka z cyfrowej kolejki górskiej.

To tej pory myślałem, że sceny, w których ludzie dostają ataków paniki mając np Oculusa na głowie, są przesadzone. Zmieniłem zdanie.

Ps. Tak, to jest super!

Odpoczynek

To było jak ze znajomymi z podstawówki. Czasem gdzieś się spotkaliśmy, nawet od święta wymieniło się z dwa zdania, ale „stare dzieje”, drogi się rozeszły i nie było w planach powrotu, a tu zaskoczenie.

Nie pamiętam kiedy ostatni raz układałem puzzle, wieki temu (oczywiście nie liczę wersji dziecięcej gdy pomagałem bratankowi lub jakiemuś innemu małemu człowiekowi). W pamięci mam kolosa ułożonego przez moją siostrę oraz kurduple ukończone przez moją skromną osobę.

Wszystko zmieniło się na początku grudnia, kiedy to na stole w kuchni wylądowało pudło z kamykami, kwiatami i Buddą. Nie było to łatwe wyzwanie ale zasiało ziarno zaciekawienia… układaniem puzzli. Robota czeka, wpis niegotowy, naczynia w zlewie a tu… jeszcze tylko skończyć ramkę.

teraz_to

Po Buddzie przyszedł czas na dwa pozostałe wyzwania, jedno zostało wspólnymi siłami pokonane 25-26 grudnia, w przerwach między jedzeniem a marudzeniem ile się zjadło.

Polecam, świetne odprężenie mózgu, wspólna zabawa i odciągnięcie od trosk dnia codziennego.

Programy

Jeszcze kilka odkryć z dziedziny programów. Spotify używam już od dawna, fajna sprawa w kwestii wygody słuchania muzyki, tworzenia swoich składanek oraz wyszukiwania nieznanych utworów. Niestety program coraz bardziej nachalnie zaczyna przekonywać do przejścia na wersję płatną (głównie w postaci reklam, głupich i wnerwiających).

spot

Do 2 stycznia 2016 roku, wszyscy, którzy zdecydują się wykupić dostęp na trzy miesiące, zapłacą 0,99 zł za każdy miesiąc. Po upływie tego czasu wróci standardowa stawka 19,99. Można spokojnie zrezygnować wcześniej, ograniczając się tylko do okresu promocyjnego.

Więc jeśli ktoś zastanawia się, czy warto zakupić wersję premium – to teraz jest dobry czas na wypróbowanie.

Zostaw po sobie ślad!