Książka

Tutaj niepodzielnie króluje Alfred Lansing i jego „Antarktyczna podróż Sir Ernesta Shackletona”. Książka wciągnęła, ukradła czas i porzuciła wraz z ostatnią stroną. Jest to jedna z tych pozycji, po których przeczytaniu człowiek żałuje, że tak szybko to minęło. Przez te niecałe 400 stron, czytelnik zżywa się z bohaterami, widzi oczyma wyobraźni niesamowite rzeczy, dokonane przez 29 mężczyzn walczących o życie w skrajnie niesprzyjających warunkach. Jest to jedna z tych nielicznych pozycji, która powoduje, że pojawia się to dziwne uczucie pustki, wraz z przeczytaniem ostatniego zdania.

Magii książce dodały również sierpniowe upały. Mając w mieszkaniu prawie 30 stopni odczuwało się pewną błogość, czytając o górach lodowych, odłamywaniu sopli i myciu się w śniegu. Było to coś w rodzaju myślowej klimatyzacji mózgu.

IMG_20150828_102900

O samej wyprawie, która jest tak niewyobrażalna, że człowiek ma problemy z uwierzeniem, że rzeczywiście miała miejsce, możecie przeczytać w osobnym wpisie, opowiadającym o Imperialnej Ekspedycji Transantarktycznej.

Film

Home Filmem, który najbardziej przypadł do gustu w tym miesiącu jest animacja stworzona przez DreamWorks pod tytułem „Home”. Jest to 31 film tej wytwórni, bazujący na powieści dla dzieci, Adama Rex’a „The True Meaning of Smekday”. 

Bajka opowiada o rasie kosmitów Boov, która ucieka przed zagrażającym im, tajemniczym potworem nazywanym Gorg. W swojej wędrówce po wszechświecie kosmici odwiedzili przeróżne planety, szukając tej jedynej, bezpiecznej, która stanie się ich nowym domem. Los tak chciał, że padło na Ziemię i niespecjalnie przeszkadzało im to, że była już zamieszkana.

Bardzo dobre animacje, poczucie humoru i świetna oprawa muzyczna złożyły się na przyjemną bajkę, którą spokojnie można zaoferować tak dzieciom jak i dorosłym.

O innych filmach stworzonych przez wytwórnię DreamWorsks możecie przeczytać tutaj.

Apka

Ameryki nie odkryję, sam słyszałem o tej aplikacji wiele miesięcy temu. Jednak dopiero w momencie, gdy nawet moje wielkie umiejętności internetowe powiedziały „nie da się”, zdecydowałem, że należy dać jej szansę. Piszę o aplikacji Shazam – służącej do rozpoznawania aktualnie puszczanego utworu. Wystarczy ją uruchomić, potrzymać kilka sekund przy głośniku i… gotowe. Wyciągnęła utwór z tła filmiku na Youtubie, dla mnie bardzo pozytywne zaskoczeni.

photo-1421757350652-9f65a35effc7

A jaki to był utwór? Posłuchać go można w #19 linkach na niedzielę, zapraszam.

Technologia

Tak szczerze nie jest to odkrycie sierpnia tylko kilka miesięcy wcześniej, ale do tej pory jest to tak pozytywna nowość, że zachwycam się i teraz. Mowa czytniku ebooków. Używam Kindle Paperwhite II, wersja bez reklam i bez darmowego 3G (przecież ma służyć do czytania a nie zwiedzania internetu!).

Przeczytałem już kilka książek w takim formacie i mogę się pokusić na krótkie podsumowanie. Bardzo wygodne jest to, że książki nie przyrastają na pułkach. Sam jestem zbieraczem tytułów i lubię, jak grzbiety książek dumnie prezentują się w domu. Jednak niestety, fizyczna pojemność mieszkania jest ograniczona i trzeba się powstrzymywać. Dzięki posiadaniu czytnika, problem zniknął – spokojnie zmieści się tam zapewne kilkaset książek.

Świetnym rozwiązaniem jest podświetlenie. Dzięki temu, spokojnie można uruchomić czytnik bez konieczności włączania światła i przeszkadzania innym. Światło ma 20 stopni intensywności i nie jest agresywne i męczące wzrok. Oczywiście zużywa to troszkę szybciej baterię, potrzyma teraz pewnie z 2 miesiące a nie trzy (serio).

Przygotowując recenzję książki lub zwyczajnie, gdy znajdziemy coś, co nas zainteresuje nie ma konieczności wyciągania i notowania. W czytniku wystarczy zaznaczyć interesujący nas fragment i wysłać do pliku z notatkami. Podobnie działają wbudowane słowniki (można sobie dograć interesujący nas język) oraz sprawdzanie słów w wikipedii.

Na koniec jeszcze drobiazg, ale mi bardzo pasuje. Czytnik uczy się prędkości z jaką czytamy i szacuje czas do zakończenia książki lub rozdziału. Bardzo wygodne gdy jesteśmy w środku rozdziału i zastanawiamy się czy zdążymy np. przed wyjściem do pracy.

Internet

Na koniec miejsce w internecie, które płynie trochę spokojniej. Polecam blog Maćka Mazurka, znanego w internecie jako Zuch. Zuchpisze.pl jest miejscem, w którym Maciek dzieli się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i obserwacjami z życia w którym pełni rolę męża, ojca, grafika i kilku jeszcze innych. Bardzo trafne i ciekawe spostrzeżenia, opisane w przyjemny sposób, w sam raz do przeczytania po długim dniu. Jeden z jego wpisów, „Męski rachunek sumienia” trafił do #19 linków na niedzielę, zapraszam do przeczytania.

Zostaw po sobie ślad!