Odkrycie

Piątek, 7 października 1988 roku, północna Alaska. Młody myśliwy Roy Ahmaogak, przemierzał śnieżne wybrzeże Morza Beauforta. Oddalił się już znacznie od pewnej ziemi i właśnie stąpał po nowej, już w miarę grubej warstwie lodu. Październik w tym roku był rekordowo chłodny, nawet jak na północną Alaskę.

Wielorybia
//Bill Roth Anchorage Daily News // Wielorybia zimna wojna

Gdy szedł po świeżym lodzie przy przylądku Barrowa, najbardziej na północ wysuniętym miejscu USA, natrafił na spory otwór z niezamarzniętą wodą. Jego uwagę przykuł ruch w przeręblu. W nim co chwilę pojawiała się wielorybia głowa, chwilę później naliczył aż trzy osobniki, dwa dorosłe i jednego młodego. Roy szybko domyślił się, że zwierzęta nie miały jak wypłynąć z zamkniętego akwenu i groziło im uwięzienie pod lodem. Stał się świadkiem walki o ostatnie miejsce, gdzie mogły zaczerpnąć tlenu. Roy zdawał sobie sprawę, że zwierzęta najprawdopodobniej skazane są na śmierć. Coś jednak spowodowało, że zamiast pozwolić działać naturze, popędził do domu po swojego ojca Lawrence’a.

Nie zdawał sobie sprawy, że ta decyzja spowoduje wydarzenia na skalę międzynarodową. Że dzięki niemu, dojdzie do delikatnego odsłonięcia ciężkiej żelaznej kurtyny i pokojowego spotkania USA i ZSRR.

Początek walki

Tubylcy wspólnie rozpoczęli walkę z arktyczną zimą. Poszerzali przerębel piłami łańcuchowymi oraz nie dopuszczali do zamarzania wody, utrzymując ją w ruchu dzięki pompom wodnym. Wydarzenie to szybko rozeszło się po społeczności Inupiat. Dotarło również biologów z oddziału North Slope Borough. Na miejscu, we wtorek pojawił się jeden z nich,  Geoff Carroll. Wieloryby cały czas żyły, głównie dzięki wysiłkom ludzi. Sytuacja uległa pogorszeniu w środę, kiedy odnotowano rekordowo niską jak na październik temperaturę -13 stopni.


Przeczytaj również: 102 dni gehenny Arcturusa. Walka ze sztormem, ogromnymi falami, trzy miesiące bez silników. Polskie kutry były obecne na wszystkich morzach świata i miały zadziwiające przygody.


Wielorybia
Helikopter CH-54 Skycrane z podpiętym 5 tonowym młotem do kruszenia lodu. //Bill Roth Anchorage Daily News // Wielorybia zimna wojna

W międzyczasie ciężki helikopter Sikorsky S-64 Skycrane z podwieszonym 5 tonowym młotem próbował wybijać dziury w lodzie, aby powiększyć szanse na przeżycie zwierząt.

Sprawa nabrała krajowego rozgłosu, gdy ratownicy próbowali wynająć barkę w pobliskim miasteczku Prudhoe Bay. Chcieli rozbić nią skorupę lodową i wyprowadzić wieloryby na otwarte morze. Niestety była już unieruchomiona.  Dodatkowo 12 listopada Carroll skontaktował się z The Associated Press i spotkał się z reporterem Susan Gallagher. Reportaż o uwięzionych ogromnych ssakach pojawił się w wieczornych wydaniach wiadomości a następnego dnia w gazetach. W lokalnej siedzibie Greenpeace rozdzwoniły się telefony.

Cindy Lowry, lokalna działaczka odpowiadała, że niestety nic nie można zrobić, nie ma w pobliżu łodzi aby dostać się do miejsca gdzie trwa akcja ratownicza.

Tutaj na arenę wydarzeń wkraczają dwie kolejne strony. Zaraz po zacytowaniu Cindy, Pete Leathard, szef Veco Corporation, firmy budującej szyby i wydobywającej surowce na Alasce. Okazało się, że w dokach w Prudhoe Bay znajduje się ich barka, która mogłaby dostać się na przylądek Barrowa. Aby dotarła ona jak najszybciej zaangażowana została Gwardia Narodowa. Do helikoptera Skycrane została podczepiona 230-tonowa barka i miała zostać doholowana na miejsce.

Wielorybia
Dwa z trzech uwięzionych wielorybów // Bill Roth Anchorage Daily News // Wielorybia zimna wojna

W międzyczasie temperatura cały czas spadała i pomimo ogromnego wysiłku ratujących, szczelina powoli się zmniejszała. Zwierzęta zaczynały przejawiać oznaki zmęczenia, okolice grzbietu i głowy miały zdarte do krwi (u jednego do kości) od uderzania w lód. 15 października doszło do spotkania, na którym padła propozycja zastrzelenia zwierząt, aby skrócić ich cierpienie. Nie znalazł się jednak nikt chętny by tego dokonać, postanowiono zatem walczyć póki tylko można. Dodatkowo na miejsce dotarł Ron Morris, przedstawiciel NOAA, państwowej organizacji zajmującej się ochroną i administracją wód krajowych. Chwilę po tym, jak zdobył najwyższą górę świata, został skierowany na Alaskę, jako głównodowodzący całą akcją ratunkową. Szybko zaprowadził iście wojskową organizację, tworząc w swoim biurze centrum dowodzenia (wieczorami z opcją otwartego baru z whiskey dla każdego).

Jedne z reporterów, którzy przybyli na miejsce akcji ratunkowej, przywiózł ze sobą nagrane głosy wielorybów, aby móc je przywołać w odpowiednie miejsce. Dostarczył również odgłosy naturalnych zabójców tych ssaków, orek. Zostały one przekazane Cindy Lowry, okrzykniętej przez wszystkich Cindy Greenpeace.


Przeczytaj również „Bielany” – o ogromnych statkach budowanych tylko po to, aby spławić drewno rzeką. Chwilowych dziełach sztuki.


Barka Veco Corporation, pomimo wypompowania z niej całego paliwa, odciążenia z wszystkiego co nie było niezbędne nie radziła sobie z torowaniem drogi. Dalsze próby holowania mogły się zakończyć zniszczeniem łodzi lub helikoptera. Może gdyby wyruszyła wcześniej, zanim pokrywa lodowa zrobiła się taka gruba… Plan zarzucono, maszyny zawróciły. Kolejna próba ratunku nie przyniosła rezultatów.

Wielorybia
Radzieckie lodołamacze w drodze na przylądek //Bill Roth Anchorage Daily News // Wielorybia zimna wojna

W międzyczasie sprawa nabrała popularności. Wszyscy znali historię wielorybów nazwanych przez Inupiat Putu, Siku i Kanik (brak odpowiednich słów na przetłumaczenie, można spróbować jako „Przerębel” , „Lód” oraz „Płatek Śniegu”). W całą akcję, głośną już w całych Stanach, zaangażowało się również biuro prezydenta USA Ronalda Regana. Skontaktował się on z przedstawicielami ZSRR z prośbą o pomoc. Szczęśliwie na morzu czukockim znajdowały się sowieckie dwa lodołamacze, Vladimir Arseniev oraz Admirał Makarov. Został skierowane w kierunku przylądka Borrowa. Oficer pokładowy jednego z nich, Vladimir Morov opowiadał później, że również reporterzy rosyjscy pilnie śledzili całe wydarzenia. Niezbyt często mogli oni napisać o ratunku niesionym imperialistom.

Finał akcji

Wielorybia
Cindy Lowry i Jim Nollman przygotowują się do puszczenia nagrania //Bill Roth Anchorage Daily News // Wielorybia zimna wojna

21 października wiadomość o zbliżających się lodołamaczach zintensyfikowała działania przy przeręblu. Zdecydowano się na wykucie kolejnych otworów i próbie skierowania tam wielorybów. Piły łańcuchowe szybko poradziły sobie z otworem. Gdy wszystko było gotowe, odtworzono pod wodą przywiezione nagrania wielorybów. Zwierzęta zareagowały nerwowo, uciekając głęboko pod wodę. Nie wiadomo, czy spłoszył je dźwięk pracujących maszyn czy odtworzono nie ten dźwięk co trzeba. Powróciły tylko dwa, starsze osobniki. Nie odnaleziono młodego, najprawdopodobniej oddalił się zbyt daleko od otworu i nie zdołał już wrócić.

Radzieckie lodołamacze dotarły na miejsce 28 października. Jeden z nich „Admiral Makarov” rozbił grzbiet góry lodowej, liczącej sobie około 370 metrów długości i 30 metrów wysokości. Następnie zastąpił go „Vladimir Arseniev”, który oczyścił drogę, tak by wieloryby mogły wypłynąć z pułapki. W tym samym czasie, ratownicy wykuwający dziesiątki otworów, prowadząc wieloryby do przejścia.


Przeczytaj również wpis o wielkiej miłości i poświęceniu ojca dla niepełnosprawnego syna. O tym, jak realizując czyjeś marzenia można przenosić góry. „Tak! Ty możesz”


Wielorybia
Otwory w lodzie, wykute przez ratowników. //Bill Roth Anchorage Daily News | Wielorybia zimna wojna

Operacja została okrzyknięta sukcesem, chociaż nie widziano czy wielorybom udało się przedostać przez otwór. Ich stan zdrowia oraz brak późniejszych informacji mogą wskazywać, że niestety nie dały rady, lub podobnie jak wcześniej, uciekły przestraszone dźwiękami pracujących maszyn. W kolejnych latach wolontariusze prowadzili poszukiwania Putu i Siku, bez rezultatów. Sama akcja kosztowała około miliona dolarów i spotkała się z ogromną krytyką środowisk naukowych

Warto dodać, że w tamtym czasie lud Inupiat miał prawo przed nadchodzącą zimą upolować trzy wieloryby a Roy Ahmaogak udał się na przylądek Barrow jako zwiadowca, aby wypatrzeć potencjalne miejsce na połów.

Wielorybia gwiazda – Hollywood

W 2012 roku powstał film „Big Miracle” (Polski tytuł „Na ratunek wielorybom”) jest to podkoloryzowana opowieść o wydarzeniach z roku 1988. Kino familijne, miłe do pooglądania.


Źródła

Zostaw po sobie ślad!