Okolice miasta Verdun, rok 1916

La Voie Sacree

Ciężarówki powoli sunęły po grząskiej, błotnistej drodze. Co chwilę słychać było ryk silnika, który próbował wyrwać koła zagłębione w wyżłobionych koleinach. Wiosenne roztopy skutecznie pochłaniały tony kamieni wysypywane w celu utwardzenia szlaku. Setki francuzów, codziennie walczyło z naturą, dosypując gruz. Przyzwyczaili się już do dźwięków nadlatujących pocisków niemieckiej artylerii. Przeciwnik doskonale zdawał sobie sprawę z roli, jaką odgrywała la Voie Sacree, święta droga. Gdyby udało się ją zdobyć, prawie półmilionowa francuska II armia zostałaby odcięta od wsparcia. Mimo usilnych starań, do końca walk nie udało się jej przerwać.
Była to 56 kilometrowa lokalna droga, która przez 11 miesięcy utrzymywała przy życiu walczących pod Verdun francuskich żołnierzy, tygodniowo dowożąc 50 tysięcy ton zaopatrzenia i 90 tys żołnierzy.


Jeśli chcecie przeczytać o największej zdetonowanej bombie atomowej (której moc była dziesięciokrotnie większa niż wszystkich arsenałów użytych podczas II wojny światowej) możecie przeczytać tutaj: Car wśród bomb


Najbardziej podziurawione miejsce świata
Droga życia | Najbardziej podziurawione miejsce świata

Sprawa honorowa

Walki pod Verdun wybuchły 21 lutego 1916 roku. Niemieckie dowództwo potrzebowało zwycięstwa, które podniosłoby morale wojska i społeczeństwa. Miejscowość Verdun wydawała się idealna. To tu w 843 roku dokonał się testament Karola Wielkiego, dzielący jego imperium pomiędzy swoich synów. To miasto, było początkiem tak Francji jak i Niemiec. W XVIII i XIX wieku dwukrotnie było zdobywane przez maszerujące na Paryż wojska Pruskie. Kolejny raz mogło się stać symbolem rozpoczęcia drogi na stolicę Francji.

Po 1870 roku, okolice Verdun zostały ufortyfikowane siecią 21 fortów, które stanowiły zagrożenie dla Lotaryngii i Briey, ważnych ośrodków zaopatrujących wojska niemieckie. Szczęśliwie, w tym okresie generalicja francuska przestała wierzyć w możliwości fortów, w starciu z nowoczesnym uzbrojeniem. Konsekwencją tego było rozbrojenie fortów i przekazanie wyposażenia wojskom walczącym w Szampanii. Dodatkowo wyprowadzono wojsko z bezpiecznych murów i ufortyfikowano na przedpolu, w okopach. Otwierało to możliwość Niemcom na wyeliminowanie zagrożenia, jednocześnie wbijając niebezpieczny klin we froncie, rozdzielając armie zachodnią i środkową ze wschodnią.

Kolejną słabością, która zaważyła na ilości krwi przelanej w tej bitwie była francuska wiara w ich potęgę. Gdy wybuchła Wielka Wojna, żołnierze szli na front przekonani, że to będzie krótka zwycięska kampania. Słynne są już historie kolorowego umundurowania czy wiary w honorową walkę przy użyciu broni białej. Niemieckie karabiny maszynowe prowadziły skuteczne lekcje wśród francuskich żołnierzy. Dowództwo, wierząc, że młodzi ludzie chcą ginąc za idee okrzyknęło Verdun miastem symbolem, którego nie można oddać. Jak to często było w historii, szafowano ludzkim życiem w imię idei. Oddanie miasta, pozwoliłoby na skrócenie linii frontu, zaokrąglenie go i zapewnienie lepszych warunków do odpierania ataków. Podobno premier Aristide Brand wpadał w szał gdy tylko wspominano o takiej możliwości.


Zapraszam do wpisu o historii niewolników w Ameryce Południowej, ich państwie, walce o wolność i echach współczesności:  „Quilombo dos Palmares – państwo niewolników”


Najbardziej podziurawione miejsce świata
„Bławatki” Najbardziej podziurawione miejsce świata

Przeczucie

Podpułkownik Emil Driant wraz ze swoimi żołnierzami z batalionów 56 i 59 nasłuchiwali ruchów wojsk nieprzyjaciela. Kilkaset metrów od nich, w lasku Caures znajdowały się pozycje okopów niemieckich. Od kilku nocy do standardowych odgłosów na wojnie dochodziły nowe – szum pociągów, głęboko za linią frontu. Podpułkownik był weteranem z ponad sześćdziesiątką na karku, posiadał więc odpowiednie doświadczenie tak życiowe jak i frontowe. Już od końca 1915 roku alarmował swoich przełożonych o prawdopodobnej koncentracji sił nieprzyjaciela. Ignorowano je jednak, powołując się na fałszywe sygnały mobilizacji wojsk niemieckich. Potwierdzenie otrzymano dopiero z zeznań dezerterów oraz raportów wywiadu. Francuzi stracili prawie 2 miesiące przygotowań, szef Sztabu Generalnego Joseph Joffre przybył do Verdun dopiero 19 lutego. Od całkowitej klęski uratowała Francuzów… pogoda. Pierwotny plan ataku zakładał uderzenie już 12 lutego, jednak zła pogoda, mgła i deszcz spowodowały przełożenie na 21.

Sądny dzień

W poniedziałkowy słoneczny lecz mroźny poranek nad miastem Verdun rozległ się charakterystyczny dźwięk spadającego pocisku. Uderzył w dziedziniec pałacu biskupiego, niszcząc zabytkową kostkę z piaskowca . Chwilę potem spadły kolejne, w szczytowym momencie co trzy sekundy rozlegał się wybuch. Przez kilka godzin miasto jak i okoliczne fortyfikacje były omiatane ogniem artyleryjskim. Rozpoczęła się bitwa pod Verdun, „Gericht / Sądny Dzień”. Po godzinie 16 ostrzał ucichł, zastąpiła go cisza ruszających do natarcia na północ od miasta, 60 tysięcy niemieckich żołnierzy.

Ci, którzy przeżyli nawałnicę sięgają po broń i walczą w obronie utrzymania linii okopów. Niemiecki pierwszy szturm zostaje zatrzymany, okupiony zostaje jednak przeraźliwymi stratami. Zginął podpułkowniik Driant a z jego 1300 żołnierzy przeżyło zaledwie 110. W pozostałych dywizjach stan wygląda podobnie. Pomimo bohaterskiej obrony oraz posiłków w kolejnych dniach Francuzi oddają pierwszą a także drugą linię okopów. O braku przygotowania i chaosie jaki zapanował w sztabie może świadczyć rozkaz kontrataku. Uderzyć mieli zdziesiątkowani, cofający się obrońcy, bez wsparcia nowych żołnierzy.


Przeczytaj również „Hiszpanka która lubiła młodszych” o ostatniej wielkiej epidemii która spadła na umęczony Wielką Wojną świat. Zachorował na nią Walt Disney, prezydent USA, królowie, bogacze i 1/3 populacji świata.


Najbardziej podziurawione miejsce świata
Najbardziej podziurawione miejsce świata

Obrońca i agresor

24 lutego na stanowisko dowódcy mianowano generała Philippe’a Petaina. Była to bardzo dobra decyzja, gdyż odznaczał się on innym podejściem do walki, niż pozostali dowódcy. Zamiast rzucania do ataku kolejnych fal żołnierzy, stawiał na wsparcie artylerii oraz szanował swoje oddziały. Był dowódcą asekuracyjnym, idealnym do obrony. Szybko przeorganizował wojska, ponownie obsadził forty, zadbał o zabezpieczenie „drogi życia”, dbał też o zmienianie tych, którzy walczyli w pierwszej linii. Dzięki jego decyzjom, wojsko bławatków (od błękitnych mundurów) zdołało się podnieść po pierwszym zaskoczeniu.

Nie zapobiegło to jednak kolejnym klęskom. 25 lutego Niemcy podeszli pod ważny fort Douamont, który broniony był przez sześćdziesięciu rezerwistów. Nie padł ani jeden strzał, fortyfikacja została zdobyta. Niemiecka propaganda skutecznie rozgłosiła ten sukces, dodając kolejną cegiełkę do upadku bitności wojsk francuskich.

Przez kolejne dwa miesiące trwały walki o kilkukilometrowe odcinki, żadna ze stron nie uzyskała znaczącej przewagi. Pod koniec kwietnia, niemiecka armia weszła około 7 km w głąb francuskich okopów kosztował ich ponad 200 tysięcy zabitych i rannych. Bilans po stronie armii francuskiej wynosił około 67 tysięcy zabitych i 59 tysięcy rannych.

 

„walka toczyła się ze szczególnym okrucieństwem, obrzucano się ręcznymi granatami, a najbardziej przerażające okazały się miotacze ognia, które wrzucano do schronów. Żołnierze momentalnie wybiegali w panice z przeraźliwym krzykiem, poparzeni prosili o litość i natychmiast się poddawali. Był to straszny widok, który zachowałem w pamięci jeszcze do dziś, po ponad 70 latach od tych wydarzeń, i nie chciałbym czegoś podobnego przeżywać. Niemcy stopniowo zdobywali francuską linię na tym odcinku, a w nasze ręce dostało się dużo żywności (konserwy, biały chleb, czekolada). Czekolady w ogóle miałem pełne kieszenie. Jedną ręką obsługiwałem kulomiot, a w drugiej miałem słodycz. W miejscu boju ziemia była zryta od pocisków, wojsko obłocone i przemoknięte. I nagle Francuzi przeszli do kontrataku. Byliśmy tak blisko siebie, że nawzajem obrzucaliśmy się granatami”

Nikodem Trojanowski, wspomnienia

W maju doszło do zmiany generała Petaina na generała Roberta Georges’a Nivella, bardziej ofensywnego dowódcę. (Rafał Ziemkiewicz w swojej książce „Jakie piękne samobójstwo” zastanawia się czy to od jego nazwiska nie powstał termin niwelować.) O ile dowództwo francuskie po okresie obronnym zaczęło oczekiwać sukcesów ofensywnych, o tyle niemieckie postanowiło uczynić Verdun „maszynką na francuskie mięso”.

Najbardziej podziurawione miejsce świata
Fort Douaumont przed bitwą oraz w listopadzie 1916 | Najbardziej podziurawione miejsce świata

Powrót do początku

Pod koniec czerwca doszło do bitwy nad Sommą, drugą krwawą jatką frontu zachodniego. Jednym z sukcesów tamtej ofensywy było odciągnięcie znacznych sił z Verdun. Ostatni atak wojsk niemieckich miał miejsce 11 i 12 lipca. Gwardia bawarska została zmasakrowana i od tego momentu walki się uspokoiły, nabierając lokalnego charakteru.

Najbardziej podziurawione miejsce świata
Najbardziej podziurawione miejsce świata

Armia bławatków postanowiła wykorzystać osłabienie przeciwnika i 20 października rozpoczął się 4 dniowy ostrzał artyleryjski, zapowiadając kontrofensywę. 22 października nacierający francuzi odbiła resztki fortu Douaumont a 2 listopada Vaux. Rezultatem tego było przywrócenie linii frontu do stanu z początku walk, 8 miesięcy wcześniej.

Walki trwały jeszcze długo, w 1916 roku dochodzi do buntów tak w wojsku francuskim jak i niemieckim. Wycieńczone i wykrwawione armie miały dość. W połowie grudnia 1916 roku Niemcy wysłali pierwsze noty z propozycjami pokoju. Francuzi odrzucili je, generał Charles Mangin tak odpowiedział na propozycje.

„Nasi ojcowie Rewolucji odmawiali paktowania z wrogiem, zanim zapewnili triumf Prawa i Wolności nad tyranami (…) Na ich pełne hipokryzji propozycje Francja odpowiadała lufami waszych dział i ostrzami waszych bagnetów”

Bilans

Wojna trwała zatem kolejne dwa lata. Pod Verdun stanęło naprzeciw siebie 500 tysięcy Francuzów oraz prawie milionowa armia Niemców. Przelano krew 377 tys bławatków oraz 327 tys wojsk niemieckich.

Martin Gilbert podaje że ginęło średnio 277 żołnierzy dziennie, 5 na minutę.
Na obszar kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych posłano 37 000 000 pocisków artyleryjskich, do tej pory okolice Verdun określane są „najbardziej podziurawionym miejscem na świecie”. Bitwa nie została rozstrzygnięta, uznaje się jednak, że było to taktyczne zwycięstwo Francji. Walki zakończyły się 20 grudnia 1916.

Najbardziej podziurawione miejsce świata
Ślady po bitwie | Najbardziej podziurawione miejsce świata
Najbardziej podziurawione miejsce świata
Okopy dzisiaj | Najbardziej podziurawione miejsce świata
Najbardziej podziurawione miejsce świata
Francuskie Bławatki | Najbardziej podziurawione miejsce świata

 

 

 

 

 

Virtuti

Miasto Verdun zostało, obok Lwowa i Warszawy, odznaczone orderem Virtuti Militari (przez marszałka).

„Miasto to stało się symbolem i przedmiotem podziwu wszystkich, którzy wiązali swe nadzieje ze zwycięstwem sztandaru francuskiego. Dobre wojsko nie może istnieć bez ożywionego dobrym duchem obywatelskim społeczeństwa, którego ideały znowuż nie mogą być urzeczywistnione bez dobrego wojska. I dlatego składając hołd bohaterskiemu wysiłkowi żołnierzy, świadomych obowiązku i dzielnych obywateli, nadaję w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej miastu Verdun krzyż „Virtuti Militari”.


Bibliografia „Najbardziej podziurawione miejsce świata”

  • „Samobójstwo Europy. Wielka wojna 1914-1918” Andrzej Chwalba
  • firstworldwar.com/battles/verdun.htm [23.02.2015]
  • historylearningsite.co.uk/battle_of_verdun.htm [23.02.2015]
  • Mówią Wieki, Bitwy Świata, nr 32 „Bitwa pod Verdun” wyd. Rzeczpospolita
  • „Jakie piękne samobójstwo” Rafał Ziemkiewicz

Zostaw po sobie ślad!