Szachy radiowe

Od jakiegoś czasu wierni słuchacze Trójki z dużym zainteresowaniem przypatrywali się projektowi „Trójka w szachu”. Cała zabawa polegała na tym, że audycja poranna stanęła w szranki z audycją popołudniową. Codziennie wykonywane było po jednym ruchu przypadającym na czarne i białe. Słuchacze Trójki szybko podchwycili pomysł i partia szachów zdominowała wiele z audycji, tak porannych jak i popołudniowych. Ludzie dzwonili, pisali na profilu na FB, sugerowali kolejne ruchy. Pomysł wypalił w 110%, zaangażował słuchaczy, wprowadził coś nowego, połączyli klasyczną, królewską grę oraz najnowsze technologie radiowe i internetowe.

Słuchając dawniej

Przysłuchując się „Trójce w szachu”, zacząłem się zastanawiać jak wyglądały audycje radiowe, które swoją mocą przykuwały słuchaczy do odbiorników. Dzięki wynalazkowi syna włoskiego kupca z Lombardii, Guglielmo Marcioniego potrafimy łączyć się radiowo już ponad 121 lat, kilka lat później odbyła się pierwsza publiczna emisja sygnału radiowego.

The War of the Worlds

W 1898 roku wydano po raz pierwszy powieść science fiction „Wojna Światów” autorstwa Herberta Georga Wellsa. Weszła ona do kanonu światowej literatury fantastycznej, stając się pewnego rodzaju wyznacznikiem dla późniejszych opowieści tego typu. Akcja książki dzieje się pod koniec XIX wieku, w jednym z miasteczek w południowej Anglii. Pewnego razu w ich okolicy pojawia się statek istot z innej planety. Szybko okazuje się, że nie są one pokojowo nastawione…

Radiowe historie
Radiowe historie

30 października 1938 roku, amerykańska rozgłośnia radiowa CBS rozpoczęła emisję adaptacji radiowej powieści H.G.Wellsa. Przeniesiono wydarzenia z XIX Anglii do współczesnych czasów, na teren USA

Wieczorową porą słuchacze audycji „The Mercury Theatre on the Air” usłyszeli przejęty głos prowadzącego, Orsona Wellesa:

„Na czerwonej planecie zaobserwowano dziwne wybuchy. Wkrótce niezidentyfikowany obiekt latający uderzył w jedną z farm w stanie New Jersey. Na miejsce wysłani zostali reporterzy rozgłośni CBS, którzy na żywo relacjonowali całe zajście. Sytuacja z minuty na minutę stawała się groźniejsza”

Nie na marne słuchowisko zostało okrzyknięte jednym z najlepiej przygotowanych programów tego typu. Wielu ludzi słuchających audycji uwierzyło w rzeczywistą inwazję kosmitów. Zdarzyły się wypadki paniki, ucieczek z domów, zawałów (głównie wśród mieszkańców stanu New Jersey, gdzie owe wydarzenia miały mieć miejsce). Rozgłośnia została zasypana telefonami z pytaniami o inwazję.

„W stanie New Jersey wprowadzono stan wyjątkowy. W pierwszych starciach z pozaziemskimi istotami zginęło kilkadziesiąt osób. Wkrótce bezwzględne potwory zaatakowały Nowy Jork…”

Skala całego zjawiska nie była bardzo imponująca. Wraz z biegiem czasu liczba osób, które podobno uległy panice wzrastała do milionów. Prawda jest taka, że słuchaczy nie było aż tak dużo. Nie zmienia to faktu, że samo słuchowisko było wykonane w sposób bardzo profesjonalny i zdołało namieszać wśród osób po drugiej stronie odbiorników.


Przeczytaj również – Jak to wybuchy i kosmici rozgościli się w kinie. Historię efektów specjalnych dawniej i współcześnie


Błyskawica

Stacja Nadawcza Armii Krajowej „Błyskawica”. Radiostacja czekała na wybuch powstania w warsztacie samochodowym na Dolnym Mokotowie. Pierwszego sierpnia powstańcy próbowali przenieść trzy skrzynie mieszczące bezcenny ładunek, niestety okazało się to niemożliwe. Przy tej próbie zginął Stefan Chojnacki „Stefan” raniony kulą prosto w serce. W nocy z 1 na 2 sierpnia powstańcy odzyskali skrzynie (stały na podwórzu jednego z domów) i przenieśli je do gmachu PKO. Siódmego sierpnia zakończono montowanie urządzenia. Radiostacja była gotowa do rozpoczęcia nadawania.

W jednym z pokoi na trzecim piętrze urządzono stację nadawczą, w drugim wyłożonym dywanami, studio nagraniowe. Na dachu gmachu umieszczono antenę. Do końca powstania „Błyskawica” zmieniała adres jeszcze trzy razy.

Rozpoczęła swoje nadawanie 8 sierpnia 1944 roku. Tego dnia Zbigniew Świętochowski skierował słynne słowa do wszystkich ludzi miłujących wolność:

”Halo, tu mówi „Błyskawica”! Stacja nadawcza Armii Krajowej w Warszawie, na fali 32,8 oraz 52,1 m. Duch Warszawy jest wspaniały. Wspaniałe są kobiety Warszawy. Są wszędzie; na linii razem z żołnierzami lub jako sanitariuszki albo też łączniczki. Nawet dzieci ożywione są cudownym duchem męstwa. Pozdrawiamy wszystkich wolność miłujących ludzi świata! Żołnierzy Polski walczących we Włoszech i we Francji, polskich lotników i marynarzy”.

Stacja nadawała trzy razy dziennie, o 11:00, 12:00, 18:30. Były to 20 minutowe audycje.

A skąd nazwa „Błyskawica”? Odpowiedzi na to pytanie udzielił komendant radiostacji Jan „Grzegorzewicz” Georgica:

„był to hołd złożony naszej Marynarce Wojennej. Wzięliśmy tę nazwę od znanego powszechnie polskiego okrętu Błyskawica.”

W tym czasie ORP Błyskawica brał udział w akcjach na Atlantyku. Ciekawe, czy marynarze zdawali sobie sprawę o tym honorze, uczynionym przez walczącą Warszawę.

Radiowe historie
Powstańcza radiostacja „Błyskawica” | Radiowe historie

Radiostacja nadawała przez cały okres Powstania Warszawskiego. Dnia czwartego Października 1944 roku po raz ostatni „Błyskawica” nadała audycję, tym razem krótszą. Za mikrofonem zasiadł Jan Georgica „Grzegorzewicz”, krótką chwilę wspomina warunki pracy, stan techniczny. O 19:30 odegrana została „Warszawianka” utwór rozpoznawczy stacji. Chwilę później zamilkła (została zniszczona młotkiem przez Grzegorzewicza). To dzięki tej stacji oraz oddaniu ludzi, którzy tworzyli audycje świat dowiedział się o walczącej Warszawie, Armii Krajowej i bestialstwie hitlerowców.

Błyskawicę zbudował w 1943 roku Antoni „Biegły” Zębik. Replikę radiostacji można oglądać w Muzeum Powstania Warszawskiego. Została ona zbudowana przez zespół pod kierownictwem…. Antoniego Zębika.


Zobacz również seriale historyczne – starożytny Rzym, gangsterskie USA, wojna na Pacyfiku.


LZ-129 Hindenburg

Był to jeden z dwóch największych sterowców świata (drugim był bliźniaczy LZ-130 Graf Zeppelin II). Liczył sobie 245 metrów długości, 41 średnicy. Mógł rozwinąć prędkość 135 km/h. Zbudowano go z myślą o luksusowym przewożeniu pasażerów przez Atlantyk. Początkowo zaplanowany był na wypełnienie go helem, jednak sankcje nałożone na Niemcy skutecznie zaprzepaściły ten plan. Postanowiono przerobić konstrukcję sterowca, tak, aby można było go napełnić wodorem, którego nie brakowało.

LZ-129 mógł zabrać 72 pasażerów i 61 osób załogi, posiadał specjalnie odizolowaną palarnię, luksusowe sale oraz 70 pokoi dla pasażerów i załogi. Latał nad Niemcami, brał udział w kampanii za remilitaryzacją Nadrenii. Spotkać go można było nad Wrocławiem oraz Londynem. Odbył siedemnaście podróży przez Atlantyk, do USA i Brazylii. Podczas ostatniej swojej wyprawy z Frankfurtu nad Menem, sterowiec cumowania na lotnisku w Lakehurst w stanie New Jersey. Wtedy doszło do zapłonu, płomienie momentalnie pochłonęły wypełniony wodorem sterowiec ( spłonął w 37 sekund ). Zginęło 36 osób, w większości Ci, co zdecydowali się na skakanie z płonącej maszyny. Eksplozję przeżyły 62 osoby, które odczekały aż sterowiec opadnie.

 

Katastrofa sterowca LZ-129 Hindenburg została uwieczniona w relacji radiowej dla rozgłośni WLS Chicago, Herberta Morrisona. Stała się ona klasykiem w historii radia.

A jak zakończył się pojedynek Poranek vs Popołudnie?

Sytuacja ostatniego dnia wyglądała następująco:

 Nie ma już ratunku! Dziś Popołudnie wyciągnęło miecz do „seppuku” przesuwając wieżę na g1. Jedyną niewiadomą pozostaje…

Popołudnie skapitulowało, prosząc jednocześnie o możliwość rewanżu. Co nie zmienia faktu, że w poniedziałek będą ciężko pracować przy porannej audycji. Kawa, pączki, masaż zwycięzców.

Kapitulacja Popołudnia została udokumentowana, zapraszam do odsłuchania.


Przeczytaj również o dawnych komiksach – Tytus, Kajko i Kokosz, Thorgal, Hugo. Sentymentalnie w obrazki.


Zostaw po sobie ślad!