Rosja, rzeka Wołga, późne przedwiośnie

Okoliczna ludność każdej wiosny wychodziła na brzegi Wołgi i Kamy aby oglądać dumne ogromne barki płynące z górnej części rzeki. Patrzyli z podziwem na dumne okręty powoli sunące nurtem rzeki, większość nie zdawała sobie jednak sprawy, jakiego ogromu pracy i poświęcenia wymagała każda z tych konstrukcji.

Bielany
Zdjęcia z: Krasnobakowskie muzeum historyczne Bielany

W XVIII i XIX wieku, a także na początku XX, jeszcze przed rewolucją każdej wiosny, chwilę po tym jak puściły lody, na Wołdze i Kamie pojawiały się śnieżnobiałe budowle, powoli spływające po rzece. Nazywano je „Bielany” (ros. Беляна) właśnie od ich koloru. Wynikało to z drewna, które zostało użyte przy ich budowie – oczyszczonego ale niepoddanego dalszej obróbce.

Irina S. Corina, dyrektorka Krasnobakowskiego regionalnego muzeum twierdzi, że tradycja tworzenia takich barek sięga XVII wieku. Znane są zapiski, w których wspomina się bunt marynarzy i cieśli okrętowych. Po jego stłumieniu, władze zastanawiały się co zrobić z winnymi. Byli to jednak bardzo cenni ludzie, ich umiejętności w świecie bez kolei i transportu samochodowego powodowały, że nie można było zmarnować ich możliwości. Dlatego też, wraz z rodzinami zostali przesiedleni nad brzegi wielkich rzek, gdzie mieli pomagać przy spławianiu drewna.

Każda rzeka ma swój charakter, ogromne rzeki Rosji bardziej wyrazistszy, niż ich krewniaczki z bardziej ujarzmionych krain. Zależnie od siły nurtu, głębokości koryta, wirów i mielizn stosowano różne kształty barek, używanych do pływania po nich. Najsłynniejsze bielany pływały po Wołdze. Największa i najdłuższa rzeka Europy pozwalała, na wznoszenie śmiałych i ogromnych konstrukcji.


Przeczytaj również o niesamowitej wyprawie na koniec świata. O determinacji aby przeżyć, o nieludzkim wysiłku i niesamowitym szczęściu. Ostatnia wielka wyprawa polarna


Początkiem każdej Bielany była wycinka lasu. Drwal biorący udział w tych pracach opuszczał swój dom na trzy, cztery miesiące, śpiąc w wybudowanych na miejscu chatach, jedząc przygotowane wcześniej zapasy i marznąc. Praca była bardzo ciężka, drzewa ścinano bez wyspecjalizowanych narzędzi, w końcówce „zimnego” okresu. Sytuacji nie ułatwiała dzika i niebezpieczna przyroda i ogromne oddalenie od stałych osiedli ludzkich.

Drwale ścięte drzewa układali nad brzegiem rzeki, na terenie, gdzie po podniesieniu poziomu wody, sięgała woda. Dzięki temu, ukończona konstrukcja na suchym lądzie po pewnym czasie stała na wodzie. Wtedy pozostawało tylko popchnąć barkę w główny nurt i ruszyć w podróż.

Bielany
Zdjęcia z: Krasnobakowskie muzeum historyczne Bielany

Barki budowano z kłód ściętych drzew. Dno wykładano drewnem jodłowym, sosnowe przypadało na boki, średnio wykorzystywano około 440-460 kłód. Początkowo całość budowana była bez użycia pojedynczego gwoździa, stosowano jedynie kliny oraz olinowanie. W późniejszym czasie cieśle zaczęli zbijać kłody gwoźdźmi, przyspieszało to proces budowy, jednocześnie zapewniając lepszą trwałość.

Ładunek, tzw białe drewno, okorowane, układane było wewnątrz konstrukcji, warstwami, naprzemiennie. Pozostawiano pomiędzy warstwami około 0,5 metra wolnej przestrzeni. Dzięki temu, jeśli pojawiła się konieczności, istniała możliwość zajrzenia pod pokład. Było to bardzo ważne, gdyż przecieki były nieodłączną cechą tego typu konstrukcji.

Ster zbijany był z kilku pni, wyglądał inaczej niż te, do których przyzwyczaiły nas współczesne statki. Na bielanach za koło sternicze służyła ogromna drewniana krata, osadzona na długiej i grubej kłodzie. Nie zapewniało to wygody, ale dawało sterowność barce a później pozwalało na wykorzystanie użytego drewna. Z racji rozmiarów, często budowano dwa stery, odpowiadające za niezależne od siebie płetwy. Barki dodatkowo wyposażone były w dużą i małą kotwicę (szczęśliwie już nie z drewna) – ważyły od około 300 kilogramów do 1,5 tony.

Pokład stanowił jednocześnie ładownię. Umieszczano na nim innego typu drewno, pomieszczenia lub namioty, w których nocowała załoga, magazynowano pożywienie. Załoga (od 15 do nawet 80 ludzi) często umieszczała flagi na pokładzie, niektóre tak wielkie, że z daleka sprawiały wrażenie żagli. Po miesiącach trudnej budowy, każdy z załogi czuł dumę i radość, mogąc nareszcie ruszyć z nurtem rzeki.


Powstał o nich film i książka, jednak przez wiele lat byli tematem zakazanym. Polscy żołnierze w Iraku dokonali wyczynu godnego pamięci. O pierwszej od czasów II wojny światowej bitwie naszych żołnierzy przeczytacie w „Psy z Karbali”


Były to ogromne konstrukcje, królujące nad pływającymi po rzece „kadłubkami”. Osiągały nawet 100 metrów długości i 6 metrów wysokości burt. Takie barki miały wyporność do 2400 ton. Rozmiarami równały się do statków morskich a pływały tylko po Wołdze. Zapotrzebowanie na drewno powodowało, że rocznie po Wołdze i Kamie spływało nawet do 150 takich barek.

Oczywiście budowano również wiele mniejszych bielan, również na innych rzekach, jednak to Wołga rościła sobie prawa do największych z nich.

Po dopłynięciu do miejsca przeznaczenia statki te kończyły swoje życie. Były rozmontowywane do ostatniej kłody (ze steru). Drewno sprzedawano dalej i służyło jako materiał konstrukcyjny. Nikomu nie opłacało się wracać taką konstrukcją do miejsca wycinki.

Bielany
Zdjęcia z: Krasnobakowskie muzeum historyczne | Bielany

Źródła

Zostaw po sobie ślad!