Strzelec O’Halloran nerwowo trzymał palec na spuście, oczekując pojawienia się wroga. Miał prawo do zdenerwowania, od misji jego oraz dwóch pozostałych żołnierzy zależał los wielu ludzi, może nawet całego kontynentu.

Australijskie słońce niemiłosiernie paliło ich pozycje, kończyła się woda a ewentualna zmiana lokalizacji mogła zaprzepaścić wiele godziny oczekiwania. Element zaskoczenia był niesamowicie istotny, ich dwa karabiny maszynowe mogły sobie poradzić z przeważającą liczbą wroga.. mogły, jeśli uda się uderzyć w odpowiedniej chwili.

Dowódca oddziału, major Meredith wierzył, że uda się jednocześnie zaskoczyć wroga i wydać mu walną bitwę, doprowadzając dzięki przewadze technologicznej do wielkiego zwycięstwa wojska australijskiego.

Dromaius novaehollandiae (head) Battersea Park Children's Zoo.jpg
Profil przeciwnika | Australijskie Termopile

Zagrożenie

Rok 1932 nie był szczęśliwym okresem. Echa wybuch wielkiego kryzysu, niespotykanego do tej pory pociągnął za sobą gospodarki wielu krajów świata. Kryzys dopadł również farmerów australijskich, którzy musieli stawić czoła ogromnym wahaniom cen żywności. Na domiar złego, ich ziemie dotknięte zostały bardzo gorącym latem, powodującym wysychanie plonów oraz ogromne pożary buszu. Samo życie w zachodniej części kontynentu nie należało do zbyt przyjemnych, a tu jeszcze dodatkowe kłody pod nogi. Większość ludzi, którzy zdecydowali się na prowadzenie farm w tym miejscu to byli weterani I Wojny Światowej. Do walki stanęła Wielka Brytania, ciągnąc za sobą swoje dominia. Australia zmobilizowała około 400 000 żołnierzy z tego 62 tys. zginęło w bojach a 137 tys. zostało rannych. Byli to ludzie, którzy zostali wysłani do walki w odległej Europie, Afryce, Azji, którzy odnosili rany w wojnie, która ich nie dotyczyła i która działa się daleko od ich brzegów. Gdy wielka wojna przygasła duża część z nich powróciła do domów. W nagrodę za służbę, dla żołnierzy oraz rodzin tych, których bliscy spoczęli poza ojczyzną, rząd Australii przyznał ziemie. Był to bardzo sprytny plan, pokazać troskę o weteranów, jednocześnie kolonizować trudne zachodnie ziemie kontynentu.


Przeczytaj o niesamowitej potyczce. Czterystu husarzy i pancernych walczyło z całą armią, kilkudziesięcioma tysiącami tatarów – i się nie poddało. Husaria za płotem


W tym samym okresie i na tych samych ziemiach pojawiło się nowe zagrożenie. Liczące sobie 2 metry, 50-60 kilogramów wszystkożerne nieloty, ptaki Emu, szarańcza w wersji australijskiej.

Emu migrowało cyklicznie ze środka kontynentu ku wybrzeżom. W momencie, gdy osadnicy na zachodzi rozpoczęli przystosowanie okolicznych ziem do uprawy, nawadniać je i obsiewać, zwierzęta skierowały się w stronę ich farm, wody i upraw. Nie byłby to problem, gdyby nie polityka ochronna tych zwierząt, która doprowadziła do ich rozmnożenia na dużą skalę. Szacuje się, że ku farmom w tamtym czasie skierowało się około 20 000 tych zwierząt (przypomnę – 2 metry, 50-60 kilo każda sztuka).


Typowy żyzny krajobraz farm zachodniej części kontynentu.

Wołanie o ratunek

Okres był bardzo nerwowy, dlatego, nic dziwnego, że gdy pojawiła się informacja o najeźdźcy, byli żołnierze postanowili sięgnąć po sprawdzoną metodę – wezwali kolegów z wojska. Petycja trafiła do stolicy, gdzie przyjrzał się jej sam minister obrony, sir George Pearce. Farmerzy posiadali odpowiednie przeszkolenie, chodziło im tylko o dostarczenie odpowiednich środków, na przegonienie zwierząt. Dokładnie chodziło o karabiny maszynowe Lewis, które poznali na frontach Wielkiej Wojny.

Minister dokładnie zapoznał się ze skalą problemu oraz z oczekiwaniami farmerów. Zgodził się, że należy rozwiązać ten problem, jednak miał obawy przed oddaniem karabinów w ręce już cywilów. Dlatego też zadecydował o wysłaniu przeciwko nieprzyjacielowi regularnego wojska.

Wymarsz nastąpił w październiku 1932 roku. Jednostka wojskowa w liczbie trzech żołnierzy miała do wykonania zadanie pokonania Emu. Wyposażeni zostali w dwa karabiny maszynowe oraz około 10 000 sztuk amunicji. Stawia to ten oddział na samym przodzie najlepiej wyekwipowanych jednostek świata (np. podczas I Wojny Światowej w wojsku francuskim 1 karabin przypadał na cały batalion (czytaj: Bitwa pod Verdun 1916 ).

Już na samym początku pojawiły się trudności, operacja wojskowa została wstrzymana przez ulewne deszcze, które całkowicie zablokowały przerzucanie wojsk na zagrożony teren. Widać natura walczyła po stronie Emu. Kampania została wznowiona 2 listopada. Wojska zostały przerzucone na zachód, w okolice Campion. Tam otrzymali wsparcie w postaci bojówek farmerów oraz ekipy filmowej, która miała za zadanie upamiętnić doniosły czyn rządu i wojska.


Przeczytaj również historię „Ośmiu pancernych i czołg” o brawurowym ataku na dobrze przygotowanego wroga, o pierwszym użyciu na szeroką skalę czołgów i o tym, jak to nie było fajnie siedzieć w tych puszkach. 


Wybuch walk

Kampania była dość prosta – rozlokować wojska, pokonać / przegonić Emu, wrócić. Dodatkowe rozkazy mówiły o zdobyciu 100 skór Emu w celu użycia ich piór w czapkach kawalerzystów z lekkiej jazdy australijskiej.

Australijskie Termopile
Goście od piórek | Australijskie Termopile

Pierwsza walna bitwa została wydana w okolicach miasta Campion, pod które podeszło około pięćdziesięciu niebezpiecznych zwierząt. Major Meredith, dowodzący obrońcami uważał, że najlepszą taktyką będzie wydanie otwartej bitwy. Rozmieszczono karabiny w linii, farmerów wysłano do naganiania zwierząt pod lufy. Po pierwszej serii okazało się, że Emu zagrało taktycznie i ustawiło swoje jednostki poza zasięgiem pocisków. Po korekcie rozlokowania gniazd maszynowych, farmerów oraz zwierząt druga seria dosięgła przeciwnika. I tutaj przejawił się geniusz nieznanego dowódcy wielkich ptaków. Zwierzęta rozbiły się na malutkie grupy po kilka sztuk, co bardzo utrudniło celowanie. Warto tutaj dodać, że ptaki Emu rekompensują sobie brak latania rozmiłowaniem do biegu – osiąga prędkość nawet do 50 km/h. Pod koniec dnia wyruszono na pole bitwy w celu pozbieranie trupów nieprzyjaciela. Źródła nie są dokładne w tym temacie, szacuje się straty Emu na poziomie „prawdopodobnie tuzin”.

Po pierwszych szlifach wojennych, wojskowi stanęli naprzeciwko wroga dwa dni później. Major Meredith zorganizował zasadzkę w pobliżu tamy. Oddział około tysiąca dobrze zorganizowanych Emu podeszło do wody, nieświadome wchodząc w linię ostrzału karabinów. Tym razem doświadczenie wzięło górę nad emocjami i strzelcy odczekali, aż zwierzęta podeszły na odległość kilku skoków kangura. Żołnierze delikatnie odbezpieczyli broń, poprawili pasy amunicji i rozpoczęła się rzeź….

…. a przynajmniej miała. Od pierwszych kul padło dwanaście sztuk. Potem karabin umilkł, zacięła się taśma z amunicją. Zwierzęta uciekły z pola bitwy. I tutaj również źródła milczą (przemilczają?) na temat drugiego karabinu. Można przypuszczać, że również wstrzymał ostrzał, nie wiedząc co stało się z pierwszym gniazdem.

Australijskie Termopile
Obszar działań wojennych | Australijskie Termopile

Podczas dwóch bitew wystrzelono około 2500 sztuk amunicji. Różne są szacunki strat po stronie zwierząt, od „około 50” do „250-300”. Jedno jest pewne, w swoim raporcie major wspomina, że jego żołnierze nie odnieśli ran. Całe szczęście.

Jak wróg nam zagra

Dobra organizacja zwierząt, oraz stosowanie przez nie walki partyzanckiej przy użyciu małych oddziałów zmusiła do zmodyfikowania taktyki. Postanowiono sprowadzić ciężarówkę i na jej pace ustawić karabin i obsługującego go żołnierza. Zapewnić to miało mobilność oraz zdolność dogonienia rozpędzonego stada. Plan może i był dobry, jednak wykonanie nie. Szczęśliwie nadal nie ucierpiał żaden żołnierz, chociaż było blisko – operator karabina prawie wyleciał z paki podczas gnania za ptakami. O celowaniu nie było mowy.

Zawieszenie broni

8 listopada w stolicy rozpoczęła się dyskusja na temat kampanii prowadzonej na zachodzie kraju. Po przedstawieniu wyników oraz dość silnym negatywnym rozgłosie, zdecydowano o wstrzymaniu ofensywy. Rozpoczęły się dyskusje, namawiania i sprawa utknęła w parlamencie na kilka tygodni. Ostatecznie jednak wydano jednak rozkaz kontynuowania walk.

Jeden z deputowanych pytał, czy dla uczestników konfliktu będą przygotowane medale, na co jego kolega odparł, że należą się one emu, gdyż dotychczas wygrały one każde starcie.

Potyczki ze strusiami trwały do 2 grudnia 1932 roku. Szczęśliwie żniwa na farmach oraz jeszcze większa susza doprowadziły do mniejszej aktywności zwierząt. Konflikt wygasł samoczynnie. Nierozwiązany pozostaje wynik całej wojny, aczkolwiek większość historyków skłania się, że wygrały strusie. Tym samym jedyna „wojna” prowadzona na kontynencie australijskim została przegrana przez jej mieszkańców.

Przypuszczalnie opisane wydarzenia mogły wyglądać tak:

Po całej kampanii, głównodowodzący siłami australijskimi w Wielkiej Wojnie Emu, major Meredit, wypowiadał się o swoim przeciwniku bardzo pozytywnie:

Jeśli mielibyśmy dywizję wojska z odpornością na kule jak te ptaki, pokonalibyśmy każdą armię świata. Są odporne na karabiny maszynowe jak czołgi. Są jak Zulusi, których nie powstrzymają nawet kule dum-dum.

Dalsze losy

Farmerzy występowali z prośbami o pomoc jeszcze w latach 1934, 1943 i 1948, jednak rząd nie zdecydował się na udzielenie wsparcia. Przywrócono za to system „łowców głów” strusiów, o wiele bardziej efektywny niż wysłanie wojska – trup strusi słał się gęsto i w tysiącach.

Nie zastopowało to jednak ekspansji Emu. Aktualna populacja strusi Emu w Australii to około 630 000-725 000 osobników, w klasyfikacji zagrożonych gatunków podpisane są jako „nie ma co się interesować” i nadal traktuje się je jako szkodniki.

Może kiedyś zdecydują się zastosować naloty dywanowe, powinny być skuteczne… powinny. Australijskie


Przeczytaj również: „Najlepszą obroną jest atak” Jak to nasi żołnierze wkroczyli do Rzeszy podczas kampanii wrześniowej 1939. 


 Australijskie Australijskie

Zostaw po sobie ślad!